Komisarz Janusz Lewandowski zapowiedział, gigantyczną dziurę w tegorocznym budżecie unii i oznajmił, iż początkowe przewidywania z pewnością okażą się znacznie zaniżone w stosunku do potrzeb 2012.
Bruno Waterfield, korespondent Daily Telegraph w Brukseli przypomina jednak, że premier Dawid Cameron, przy aktywnym wsparciu Francji i Niemiec postulował zwiększenie tegorocznego budżetu na ostatnim szczycie w grudniu 2011 tylko o 2 procent w stosunku do poprzedniego roku. To o 3 procent mniej, niż chciał komisarz Lewandowski.
Brytyjski udział w unijnej kasie stanowi dziś 12,4 procent całości. Ażeby spełnić oczekiwania Lewandowskiego udział Anglii należałoby podnieść do 13 procent, czyli do kwoty 14,5 miliarda funtów.
Rzecznik rządu w Londynie wyraził nadzieję, że ustalony w grudniu 2011 budżet unii właściwie zabezpiecza najważniejsze wydatki. Jest teraz obowiązkiem państw – członków unii utrzymanie w ryzach tegorocznych wydatków.
Lider konserwatystów w Parlamencie Europejskim Martin Callanan nazwał „politycznym futbolem” zapowiedzi polskiego komisarza do spraw budżetu.
- Nie chodzi tu o brak pieniędzy na poziomie unii. Problemy te dotyczą raczej narodowych budżetów. Natomiast budżet unii wymaga redukcji - powiedział Callanan.
Daily Telegraph przypomina, że Brytyjczycy przeznaczają prawie 30 miliardów funtów na dopłaty strukturalne i fundusze spójności. Otrzymują zaś z tego tylko 9 miliardów funtów.
Angielska rodzina płaciła w 2010 roku średnio na rzecz unii 672 funty otrzymując z powrotem tylko 373 funty.
- Natomiast polski komisarz oskarża bogate kraje unii takie jak Anglia o to, że ich udział w harmonijnym rozwoju wspólnoty jest niewystarczający. To prowokacja – twierdzi Bruno Waterfield.
Na tle tej niezwykle wstrzemięźliwej, żeby nie powiedzieć wrogiej, postawy Londynu, trudno wyobrazić sobie, aby zapewnienia Lewandowskiego z kampanii wyborczej PO w których zapowiadał, że tylko on jest w stanie zapewnić Polsce 300 miliardów złotych dotacji w ciągu najbliższych siedmiu lat, mogły być spełnione.
Lewandowski zrobił w Polsce propagandowy show na życzenie Tuska. I teraz musi konsekwentnie grać rolę błazna w Brukseli.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)