0 obserwujących
9 notek
34k odsłony
  230   0

Nie wojna i nie spokój tylko twórcze napięcie.

Rozum nie emocje

 

Czemu sondaże i badania dotyczące wyników wyborów nas zwiodły? Odpowiedzi pada ostatnio wiele. Jedna, ta najważniejsza jednak nie padła. Akt wyborczy to coś więcej niż odpowiedź na pytanie ankietera, to moment nabożny, wręcz mistyczny. Trzymając kartę wyborczą mamy w ręku prawdziwą władzę. To brzmi jak truizm, ale nim nie jest. Co dzieje się z nami za kotarą? Jakie targają nami sprzeczności? Jakie emocje grają? Co podpowiada rozum? Na te pytania nie ma dziś w jednoznacznych odpowiedzi.

 

Dla polityki, a w szczególności w czasie wyborczym, ma to daleko idące konsekwencje. Łatwiej wzbudzić w nas silne emocje i niczym w transie poprowadzić do urn. Jak euforia minie, może nam pozostać kac, ale jest już wyborach. Sądze, że tę technikę w sposób perfekcyjny wykorzystuje na ostatniej prostej, tak jak i we wcześniejszych kampaniach, Bronisław Komorowski i jego sztab. Straszenie IV RP, przypominanie sprawy Barbary Blidy, nawoływanie do spokoju i pokoju na szczytach władzy to idealne przykłady komunikacji w stylu rodzic-dziecko. Oni wiedzą jak sprawić by żyło się lepiej, wszystkim - my mamy potwierdzić to tylko przy urnach. My ciebie, drogi wyborco weźmiemy za rączkę, pokażemy Ci co masz robić, tylko już nie myśl, nie rozważaj, nie wahaj się. Jaka jest wizja prezydentury Bronisława Komorowskiego, jakie ma cele, jak do nich zamierza dążyć tego się nie dowiemy, bo mają grać wyłącznie emocje, emocje i jeszcze raz emocje.

Myślę, że szczególnie dla tych młodych ludzi, którzy w latach tej prezydentury będą kończyć szkoły i uczelnie, zakładać rodziny lub wybierać drogę singla, pracować i płacić podatki to za mało! To manipulacja i fałsz, na który młodzi są tek szczególnie wyczuleni. Bo co mówi rozum? Zobaczmy.

 

Jak dorosły do dorosłego.

 

Po co nam spokój, pokój i zgoda? Czy wolny rynek i demokracja to systemy, które opierają się na jednomyślności i zgodzie wszystkich ze wszystkimi, czy raczej jest tak że konkurencja powoduje niższe ceny i lepszą jakość. Podobnie jest w demokracji. Czy spór i rywalizacja nie daje nam więcej? Spór jest istotą, konstytuje demokracje! Bez niego jest cisza, nuda, spokój i relaks. Może miło będzie sobie po wyborach o mundialu pogadać z Donaldem Tuskiem. Może miło będzie sklecić jakieś nowe rymy częstochowskie. Tylko czy tak ma wyglądać nasza demokracja po 4 lipca? Bez kontroli, konkurencji i twórczego napięcia pomiędzy Prezydentem a Premierem nie będzie rozwoju, a jak nie będzie rozwoju to za 10 lat Polska stanie się europejskim peryferium, gdzie zamieszkują Polacy. Tak, będziemy pojęciem geograficznym. Będzie tylko terytorium, bo Rzeczpospospolita jest nadal państwem niedokończonym, które nie potrafiło obronić swoich obywateli. Bez względu na to czy był to Prezydent który zginął w katastrofie smolńskiej czy Polacy których zalała powódź, Państwo obnaża przed nami swoją słabość. Polska nie może być wiecznie poligonem, na którym historia albo sily przyrody ćwiczą najbardziej tragiczne scenariusze wydarzeń. Dlatego Prezydent musi być politykiem suwerennym, a nie przedstawicielem szefa rządzącej partii pod słynnym już żyrandolem.

 

Wojna nie, ale cisza też nie!

 

Jarosław Kaczyński zapowiedział koniec wojny. Wykonał coś więcej - wysłał sygnał do Premiera Donalda Tuska (podczas drugiej fali powodzi, kiedy sytuacja była najtrudniejsza), że czas usiąść i zakończyć wojnę totalną. Że nie możemy dawać się rozgrywać z zewnątrz dla korzyści w wewnęttrznej wojnie, że nie może być już sporów o samolot tylko realne spory o Polskę. Niestety D. Tusk z tego nie skorzystał. Wybrał specyficzną formę zgody. Zgody jedynie z Bronisławem Komorowskim. Chyba Premier Tusk zapomniał, że teraz nie walczy już jedynie o władzę, ale jak pisze R. Krasowsski w nowej „Europie” o swoje miejsce w historii. Czy podała cywilizacyjnym wyzwaniom, czy w podręcznikach zapisze się jedynie jako sprawny PRowo technokrata? 

 

Co Prezydent Kaczyński da Premierowi Tuskowi?

 

Po wywiadzie Premiera D. Tuska dla „Gazety Wyborczej” po katastrofie i po wystąpieniu na ostatnim kongresie PO, gdzie jednomyślnie został wybrany na szefa partii, nareszcie widać wyraźnie że są obszary, w których nie jest i nie czuje się kompetentny: silne artykułowanie polskich interesów na arenie międzynarodowej, nowe tendencje w polityce rosyjskiej, sprawy społeczne i służba zdrowia, czy szerzej reforma państwa. Trzeba na nowo przedyskutować związek między dobrem publicznym a dobrem prywatnym by zacząć w końcu budować w Polsce drogi i autostrady! Ludzie zdali egzamin w czasie powodzi, sypali wały, pomagali jeden drugiemu. Czy ktoś pomyślał jak to wyglądało z zewnątrz np. w doniesieniach CNN? Jak zacofany kraj dzielnych ludzi w którym nie ma Państwa! Kto może być partnerem do tych poważnych rozmów o Polsce dla Premiera jako Prezydent? Czy na pewno uzależniony od niego Bronisław Komorowski, który nie rozróżnia długu publicznego od deficytu jest optymalnym rozwiązaniem? 

 

 

Porozmawiajmy poważnie, jak dorosły z dorosłym - jaka ta Polska ma być, co trzeba zrobić razem by zdać egzamin z Prezydencji UE i egzamin z dojrzałości przez najbliższe 5 lat. Od 1989 minęło 21 lat! Potraktujmy naszą demokracje jak dorosłą, poważną. Nie stać nas po prostu na 500 dni spokoju, tu tworzyć czas w dłuższej perspektywie i na poważnie! Do tego potrzeba budującego realną przyszłość twórczego napięcia - nie wojny i nie spokoju. Tworzyć nam czas, bo zgoda jest ważna, ale Polska jest najważniejsza!

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale