Blog
Adam Hofman
Adam Hofman
Adam Hofman Poseł na Sejm
0 obserwujących 9 notek 33303 odsłony
Adam Hofman, 23 listopada 2010 r.

Myśl samodzielnie.

 

 

W 2007 roku znaczna część elit wyrażała przeświadczenie, że strategia obliczona na afirmowanie marzeń Polaków jest bardzo karkołomna. Po latach zawirowań i transformacji, Polacy zaspokoili pewien poziom potrzeb i byli na fali wzrostowej. Osiągnęli stan małej stabilizacji i znów mieli marzenia. Polacy porównywali swój status i poziom życia do Europy Zachodniej, ale bez kompleksów. Znamienne i warte przytoczenia jest zdanie wygłoszone przez jenego ze znanych polityków lewicy po przedstawieniu mu i innym prominentnym członkom SLD analizy dominującego wówczas trendu: „Polscy chcą żyć i pracować jak mieszkańcy Europy Zachodniej? Jak rządzić Polakami po zaakceptowaniu tych ich rozbudzonych potrzeb? Czy nas na to stać? A co będzie jeśli ich nie zaspokoimy!!!” To pytanie zostało wówczas bez odpowiedzi.

Donald Tusk w odróżnieniu od przedstawicieli SLD podjął wyzwanie podążaniem za trendem. Znalazł też sposób na organizowanie emocji i marzeń swoich wyborców: „Polska zasługuje na cud gospodarczy” czy „Druga Irlandia” . Musiał podnieść temperaturę sporu politycznego i ogniskować go wokół przeszkód uniemożliwiających zaspokojenie tych potrzeb. Stało się to jego sposobem uprawiania polityki. Główną przeszkodą był według niego Prezydent RP Lech Kaczyński, lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oraz ich wyborcy. To oni według liderów Platformy Obywatelskiej stanowili i wciąż stanowią jedyną przeszkodę na drodze do przyspieszonej modernizacji i ”westernizacji” Polski i Polaków.  Gdyby ich nie było Polska już dawno stała by się drugą Irlandią, a może nawet drugą Kanadą. Krajem nowoczesnym, „nieobciachowym”.

Nie jest jednak prawdą, że liderom i wyborcom Prawa i Sprawiedliwości odmawiano wprost praw wynikających z ich prerogatyw (Prezydent RP. Premierzy z PiS) lub też obywatelskich (wyborcy PiS). Starano się jednak zredefiniować prawa polityczne i obywatelskie zgodnie ze interesem partii rządzącej. I tak rola Prezydenta RP byłaby akceptowana o tyle o ile zechciałby się on pogodzić z marginalizacją swojego urzędu. Wejściem w rolę napisaną mu rzez ówczesną opozycję, a potem rząd. Status wyborców PiS natomiast nie miał wykraczać poza rolę „zawalidrogi” i odpadu procesu zbliżania się do Europy.  Byliby tolerowani jeśli godziliby się na rolę nie w pełni podmiotowej ofiary procesów modernizacyjnych i nie zgłaszali akcesu do decydowania o losach kraju. 

Strategia Donalda Tuska polegała na marginalizacji i pogardzie. Przykłady? Od słynnej „moherowej koalicji” przez (4 marca 2009 Donald Tusk TVN 24) „…mogę przysiąc państwu i prezesowi PiS-u, że nie mam zamiaru go zamykać, choć czasami gorsze rzeczy chodzą mi po głowie…”, aż do sejmowego „wyginiecie jak dinozaury”.

 

Z kolei wyborcy Platformy Obywatelskiej ośmieleni i podpuszczani przez swoich liderów szli znacznie dalej. Dla nich istnienie polityków PiS i ich wyborców, którzy opóźniali proces „westernizacji” i kształtowania się europejskiej tożsamości Polaków zakrawał na globalny skandal. Według nich zasługiwali i nadal zasługują na specjalne potraktowanie. Tym bardziej bezwzględne im marzenie „dogonieniu i przegonieniu” Europy się rozwiewa. Im bardziej rozbudzone nadzieje i marzenia okazują się być płonne, tym bardziej winne jest PiS. Im więcej Premier Tusk obiecywał, tym większe są zbrodnie Prezydenta RP i samego PiSu.

Najlepszym wyrazicielem marzeń o wyeliminowaniu liderów i wyborców Prawa i Sprawiedliwości z życia, także publicznego jest były poseł PO z Lublina. Był on (i jest nadal) funkcjonującym poza obszarem polityki symbolem fantazji znacznej części wyborców Platformy Obywatelskiej, którą można streścić w następujący sposób: pozbądźmy się tych, którzy spowalniają nasz marsz ku Europie i pozbawmy ich jakiejkolwiek podmiotowości. To właśnie on jako pierwszy wyobraził sobie i pozwolił wyobrazić sobie wyborcom PO fizyczną śmierć politycznych konkurentów, a wraz z nimi ich wyborców. Trudno uwierzyć, ale to fakty. Jeden z kilku przykładów: Janusz Palikot, wówczas jeden z najważniejszych polityków PO, w Onet.pl „Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności (…) być może będzie miało to miejsce jeszcze w tym roku (…) wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok".

  

W 2010 roku fantazja o eliminacji Prezydenta RP i polityków Prawa i Sprawiedliwości zmaterializowała się w tragicznej formie . Wydawało się początkowo, że wydarzenie to zostanie przyjęta z entuzjazmem przez rządzących. Anihilacja tych polityków, zniknięcie ich z życia publicznego była przecież głównym marzeniem części wyborców Donalda Tuska i ich samozwańczego trybuna Janusza Polikota. Nic takiego się nie stało. Liderzy PO, a później i wyborcy zdali sobie bowiem sprawę, że tragiczna śmierć Prezydenta RP oraz przedstawicieli PiS oznacza powolną destrukcję procesu negatywnego naznaczania liderów Prawa i Sprawiedliwości oraz ich wyborców. Zmaterializowane fantazje obróciły się przeciw ich twórcom i wyznawcom. Opadła kurtyna emocji.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Ephoros Wrzucałem z Ipada i tekst się "rozjechał". Już poprawiałem.
  • Marku! Może i blogerem jesteś prawdziwym, ale polityka to jesteś żałosną podróbką.
  • Dzięki za wszystkie komentarze. Tekst jest czasem z "przesadnym patosem" bo to teksta...

Tematy w dziale