25 obserwujących
483 notki
339k odsłon
  669   2

Przesłanie Pana Herberta

Przesłanie pana Cogito kończy się wezwaniem "Bądź wierny". Zasadne jest pytanie komu właściwie należy być wiernym? Dla Herberta odpowiedź jest oczywista- wartościom wykraczającym ponad nasze jednostkowe życie a więc wielkim sprawom, ojczyźnie, sumieniu, rodzinie, swojemu otoczeniu. Taka postawa naraża nas co prawda na „ śmierć na śmietniku” jednak sprzeniewierzenie się wartościom powoduje, że życie staje się bezsensowne.

W systemie wartości Herberta najważniejsza jest wierność, jej przeciwieństwem jest zdrada będąca zaprzeczeniem wszystkiego w co wierzył. To właśnie zdrada była tym czego nie mógł wybaczyć polskim elitom. Tak o tym mówił w rozmowie z Jackiem Trznadlem:

(...)Ci ludzie sądzili, że naród to masa, z natury głupia, i natchniona mniejszość musi prowadzić tę trzodę. Taki jest początek każdego systemu faszystowskiego - samozwańcza elita, która narzuca reszcie społeczeństwa marszu ku świetlanej przyszłości.

A teraz niskie pobudki materialne. Stymulowano je. Chodziło o to, żeby elitę, elitę intelektualną, oddzielić od tego nędznego życia tak zwanego narodu. Więc naprzód zaczęto budować akwarium w Krakowie, potem była Łódź, i w końcu Warszawa, centrala. Nie zawsze potrzebne jest aż studium socjologiczne. Jakże pouczającą lekturą jest lista lokatorów w Alei Róż, to jest proste, nie wymaga ukończenia szkoły znakomitych Ossowskich, każdy dozorca to rozumie.

W liście Herberta do Stanisława Barańczaka można znaleźć kapitalna charakterystykę czasów prlu ( oryginalne określenie autora „ Barbarzyńcy w ogrodzie”): O pomstę do nieba woła sama struktura społeczno-ekonomiczna PRL-u. Około dziesięciu procent. Czyli około 4 milionów obywateli żyło w warunkach dobrych, bardzo dobrych, choć nie luksusowych jak na Zachodzie. Była to przede wszystkim nomenklatura, ale także wolne zawody, lekarze, adwokaci, inżynierowie oraz ponad wszystko ustanowiona przez reżim elita pisarzy, artystów, plastyków, muzyków. Zarabiali oni więcej niż nomenklatura i do tego towarzyszyły im liczne przywileje w postaci wyjazdów zagranicznych, willi etc., nie mówiąc już o odznaczeniach w rodzaju Budowniczy Polski Ludowej, które wpływały na i tak już świetne emerytury. Pogrzeb zwykle na koszt państwa. Reszta, znakomita reszta, rzędu 33 milionów, żyła w niedostatku i nędzy. Chłopi mieszkali w przedpotopowych chałupach, poziom ich higieny był zatrważający. Treścią życia stała się gonitwa za najprostszymi środkami utrzymania, redukcja wyższych form duchowości.

Nie mniej krytyczna była opinia Herberta o III Rzeczpospolitej, diagnoza choroby toczącej polskie społeczeństwo po uzyskaniu niepodległości zawarta jest w wierszu „Bezradność poświeconym Józefowi Oleksemu oskarżonemu o działalność agenturalną na rzecz Rosji. Dostało się także uchodzącym za święte krowy Czesławowi Miłoszowi i Adamowi Michnikowi, który został niezwykle trafnie scharakteryzowany: "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca. Oszust intelektualny. Ideologia tych panów, to jest to, żeby w Polsce zapanował 'socjalizm z ludzką twarzą' . To jest widmo dla mnie zupełnie nie do zniesienia. Jak jest potwór, to powinien mieć twarz potwora. Ja nie wytrzymuję (...), ja uciekam przez okno z krzykiem".

Zaangażowanie obywatelskie poety i jego surowa ocena polskiej inteligencji była nie do zaakceptowania przez salon skupiony wokół Gazety Wyborczej. Jakiekolwiek zarzuty pod adresem Michnika i Miłosza były tam odbierane jako świętokradztwo. Dlatego też najwybitniejszego, współczesnego poetę postanowiono zniszczyć starymi, wypróbowanymi metodami rozgłaszając, że jest on wariatem. Akcję rozpoczął Miłosz sugerując obłęd przyjaciela a salon twórczo to rozwinął.

W dawnej Rosji pisarz Czaadajew za listy krytykujące tamtejsze stosunki został urzędowo uznany za szaleńca stając się „oficjalnym wariatem cara”. W czasach sowieckich udoskonalono tę metodę uznając wszystkich, którym nie podobała się władza radziecka za tkniętych „schizofrenia bezobjawową”. Dla wyznawców michnikowszczyzny krytyka nadredaktora lub jego przyjaciół musi być objawem schorzenia psychicznego dlatego też Zbigniew Herbert stał się oficjalnym wariatem Gazety Wyborczej.

Jak jednak zniszczyć w ten sposób wybitnego poetę zachowującego do końca życia sprawność umysłu i poczucie humoru? I z tym salon sobie poradził namawiając panią Krystynę Herbert do zdrady pamięci męża. 30 grudnia 2000 roku w Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z żoną poety przeprowadzony przez Jacka Żakowskiego. Można było się z niego dowiedzieć, że Herbert " Nieraz zachowywał się przecież zupełnie inaczej, niż sam by sobie życzył" a „rzeczywistość stanu wojennego zaczęła działać na niego bardzo depresyjnie”. Choroba psychiczna miałaby tłumaczyć fakt, że mówił dużo przykrych rzeczy o innych pisarzach - między innymi o swoich kolegach z "Zapisu", którzy w okresie stalinowskim byli po stronie władzy.

Zaangażowanie obywatelskie poety zostało przez panią Herbert określone jednoznacznie:"Marzę o jednym: żeby postać Zbyszka przestała być używania do robienia taniej polityki przez ludzi, którzy w ostatnich latach życia zaczęli go oklejać (...) pod koniec ta otwartość stała się naiwnością. Stał się bezbronny jak dziecko. I różni cwaniacy za nos go wodzili"

Z tekstu wynika, że autor „ Przesłania Pana Cogito” cierpiał na ciężką depresję, która uczyniła go niepoczytalnym. Ani Żakowski ani jego rozmówczyni nie próbują nawet wyjaśnić jak w takim razie wariat mógł napisać tyle świetnych esejów i wierszy łączących głęboki namysł z ironia i poczuciem humoru.

Haniebne działania salonu mające pogrążyć Zbigniewa Herberta- dumę i chlubę polskiej kultury, udział w tym wszystkim najbliższej mu osoby potwierdza jego gorzką diagnozę zawartą w „Raporcie z oblężonego miasta”:

patrzymy w twarz głodu twarz ognia twarz śmierci

najgorszą ze wszystkich - twarz zdrady

i tylko sny nasze nie zostały upokorzone


Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale