Według Bogusława Grabowskiego (Forbes 09/2013) tak! Dlaczego? Ponieważ są odpisem części składki emerytalnej kierowanej zgodnie z deklaracją płacącego składkę do wybranego przez niego funduszu emerytalnego. Ta z kolei kierowana jest w części na rynek akcji GPW. Deklaracja to tylko ograniczony wybór i dotyczy tego, kto ma naszą forsę zgarnąć. ZUS czy OFE, wszystko to jedno, warci są sibie jednakowo. Według części ekonomistów nie różni się to od nakazowego zarządzania gospodarką z czasów minionych, a środki kierowane na rozwój firm istniejących na giełdzie są obciążane dodatkowo kosztami funkcjonowania rynku kapitałowego. I ten ruch niczego nie przynosi, poza korzyściami dla pośredników.
Polska giełda nie wykreowała przecież firmy posiadającej globalną markę, tak jak nie zdołali tego uczynić marksistowscy ekonomiści kierujący zasoby na budowę państwowych firm. Topili pieniądze i nie wiedzieli dlaczego? Wiedzieli! W gospodarce socjalistycznej istniała renta biurokratyczna. W całości przypadała partyjnej oligarchii. A po upadku Wielkiego Mistrza Doktryny Klasowej, w systemie odziedziczonym po tamtych czasach odgrywa ona decydującą rolę. Jej beneficjenci nie są twórczymi przedsiębiorcami, ale rentierami żerującymi na budżecie. Zbudowaliśmy kapitalizm biurokratyczny, w którym układy decydują o zyskach. OFE jest tego świadectwem.
Czy tego wszystkiego nie wiedziano, gdy wprowadzano OFE? Ekonomiści i politycy twierdzą, że nie zdawali sobie sprawy, jak dalekosiężne mogą być skutki dla polskich finansów i firm. Ale jak mogli zdawać sobie z tego sprawę ci sami, którzy wprowadzali transformację ustrojową i nie dostrzegli żadnych zagrożeń neokolonialnych, o których pisze profesor Witold Kieżun.
Książka ta jest nie tylko ciekawa z tego punktu. Najciekawsza jest w warstwie, która tkwi tam niewypowiedziana i wyciska łzy autora, a na którą trzeba znaleźć odpowiedź. Idzie o to, że po doświadczeniach neokolonialnych wyniesionych z Afryki i Ameryki Południowej, przypatrujący się temu z bliska Kościół bardzo silnie zaangażowany w polskie reformy prowadzone przecież pod wodzą działacza katolickiego Tadeusza Mazowieckiego oraz najbardziej katolickiego z przywódców związkowych świata - Lecha Wałęsę, nie potrafił temu zapobiec, bo niestety trzeba się zgodzić, z tezą profesora Witolda Kieżuna, że postsowieckie transformacje, to był jednak kolonialny rabunek. Może nie największy, zważywszy na Amerykę i Afrykę, ale rabunek. Wspólnie z biurokracją i politykami postsowieckimi, korporacje wycisnęły, co się dało z sowieckiej Europy, pozostawiając lud podatkowy z poczuciem winy zadłużonego nieudacznika spoglądającego ze strachem i podziwem na postsowieckiego oligarchę. „Ze wszystkich zestawień wynika, że struktura gospodarki polskiej w 2011 r. wykazuje podobieństwo do typowej struktury zrekolonizownych krajów afrykańskich – jedynie 17 krajowych dużych przedsiębiorstw produkcyjnych w grupie 100 największych firm w Polsce, opanowanie przez kapitał zagraniczny wielkiego handlu, nieduży procent udziału krajowej własności w kapitale bankowym, permanentny deficyt handlu zagranicznego, likwidacja większości polskich przedsiębiorstw wyższej techniki, produkcja i usługi komunikacyjne w rękach kapitału zagranicznego, media prasowe w przytłaczającej większości należące do kapitału zagranicznego, dysproporcje w wysokości wynagrodzeń w stosunku do krajów rozwiniętych.” (Witold Kieżun, Patologia transformacji. Warszawa 2012). Oczywiście korporacje to nie twory od moralizowania i gdy mogą zebrać zyski tam, gdzie nie posiali, to tym bardziej to uczynią. W takim sponiewieranym systemie, OFE to tylko cień tego czym są w systemie zdrowej gospodarki rynkowej takie narzędzia zabezpieczające ludzi na starość. A są skuteczne również dzięki takim grabieżom. Są to oczywiście najprawdziwsze gry wojenne. Nie leje się w nich krew. Wysącza się tylko odpowiednie treści, aby inni staruszkowie mogli spokojnie zażywać życia do setki. Na zdrowie.
OFE mają i będą miały dewastujący wpływ na finanse państwa. Jako narzędzie mogą służyć temu i owemu. Młotkiem można zbić całkiem fajny domek, ale można też uczynić wiele zniszczeń. Grabowski powiada, że wcześniej jakoś to bagatelizowano. Mówiło się, że zlikwiduje się przywileje czy KRUS, aby zrównoważyć stały odpływ pieniędzy z budżetu. Zaniechano reform. Za to wprowadzono stałą pozycję w wydatkach budżetu 2-3% PKB rocznie. Jej finansowanie oparto na nadziejach reformatorów. Grabowski podaje też przykład Chile, gdzie 100% kapitału emerytalnego nie zagwarantowało 60% oszczędzających minimalnych emerytur i są oni utrzymywani przez państwo. Ale w Stanach jest inaczej i Japonii, Francji, Niemczech.
I znowu reformatorów pokonały postsowieckie układy? A może reformatorzy to postsowieckie kukły? Ile byśmy pytań nie stawiali, to i tak najważniejsza jest jednak walka z postsowiecką klasą biznesowo-polityczną. Trzeba to bagno osuszyć. OFE schodzi przy tym na dalszy plan. Jak powiedział Piotr Marczak z MF na spotkaniu z przedstawicielami OFE „Wartość składek zapisanych w ZUS, to nie jest zobowiązanie ani dług. … Nikt tych pieniędzy nie dostanie. To jest podstawa do wyliczenia wartości emerytur i tyle.” Ile wam wyliczą zależy od was. Im więcej będziecie mieli orderów za nadstawianie drugiego policzka, tym mniejsze będą wasze emerytury.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)