adrisor adrisor
1005
BLOG

Amazon, mobbingowa dżungla i media

adrisor adrisor Gospodarka Obserwuj notkę 2

Amazon, mobbingowa dżungla i media, co niby przejrzały na oczy.

 

Amazon to wielki monopolista. Posiada 109 magazynów rozmieszczonych na całym świecie. Dochody firmy w tym roku w przybliżeniu wyniosą około 75 miliardów dolarów. Amazon, jak Walmart, unika uzwiązkowienia i traktuje swoich pracowników w sposób najmarniejszy z marnych. W jednym ze swoich magazynów w Pensylwanii woleli wynająć sanitariuszy, którzy cucili omdlałych od upałów pracowników, niż wyposażyć magazyn w klimatyzację. Aby działać jeszcze szybciej rozmieścili w niektórych swoich magazynach 15 tysięcy robotów. Pozwoli im to zaoszczędzić około 900 mln dolarów rocznie wydawanych na robotników.

Po serii artykułów w polskiej prasie o Amazonie, że taki trudny dla pracowników (eufemizm skrywający mobbingowy regulamin pracy), ale przecież oferujący pracę (brutto 12,5 zł/h) i ciepły posiłek, można byłoby sądzić, że media gównego nurtu próbują napisać coś o trudnym rynku pracy, gdyby nie to, że wcześniej nie wspomniały ani jednym słowem o jeszcze gorszych warunkach pracy w LG, Carrefourach i podobnych miejsca, łącznie z najgorszymi zarządzanymi przez rodzimych poszukiwaczy zysków. Można przypuszczać, że artykuły były sponsorowane przez konkurencję. A może tylko zabrakło wiedzy i chęci dokładnego przyjrzenia się sprawie.

Pracowałem w Amazonie i spróbuję pogłębić temat. Przyjrzymy się magazynom we Wrocławiu; WRO1 i 2, tym samym, które lustrowali dziennikarze GW.

Amazon sprzedaje wszystko, co tylko można kupić, łącznie z miejscem na serwerach, które sprzedał CIA, programami TV i telefonami. Jednym słowem wszystko jest na sprzedaż. Wysyłka i siła robocza prawie za darmo.

Zadawalając swoich klientów trzeba nieźle kombinować. Amazon podatki płaci w Luksemburgu, drony i roboty kupuje w Chinach, a w Polsce nie tylko pakuje towary zamawiane w Anglii, Niemczech i Holandii, ale sposobi się do lockoutów. Jedynka pakuje duże gabaryty, dwójka małe.

WRO2 zawiera ponad milion lokacji (miejsc), w których przechowuje się towary i drugie tyle będzie dostępnych po postawieniu drugiej wieży w hali WRO2, czyli trójkondygnacyjnego obiektu skrywającego ogromną ilość półek: ponad 2. milionów lokacji oznaczonych kodami. Kilometry kabli, ponad tysiąc kamer, środowisko przesycone szkodliwymi falami i dźwiękami wydawanymi przez setki skanerów oznajmiających głośnym i nieprzyjemnym sygnałem ulokowanie lub zlokalizowanie produktu. Kilometry wąskich ścieżek, w których mijają się:

  • stouerzy (stow/er) określani przez menedżerów taboretami, gdyż ładują wszystko tam gdzie zobaczą choć ciut przestrzeni, aby tylko szybciej, bo norma nad głową;
  • pikerzy, których nazywają pikusiami, ponieważ biegają uwiązani do elektronicznej smyczy wskazującej ile czasu mają, aby dotrzeć do miejsca, z którego mają zabrać towar;
  • aisikiuerzy (ICQA Inventory Control and Quality Assurance- kontrolerzy jakości rozmieszczania towarów) nazywani przez stowerów: ai-sikami, czyli produktem końcowym wyrafinowanej amazońskiej menedżerki.

I żadnego dodatku za szkodliwe warunki pracy. Może PIP coś z tym zrobi. 

Poza wieżami stoją receiverki (wyłącznie kobiety przyjmujące towary) wykładające towary do pojemników, z którymi po ścieżkach krążą stouerzy szukający wolnych lokacji oraz pakowacze zawijający w sreberka towary wybrane przez pikerów. Do tego dochodzą dokerzy pracujący przy wyładunku towarów oraz water-spiderzy rozwożący wózki załadowane przez receiverki. Wszyscy pracują według planów (targetów) wyznaczanych przez menedżerów i ich asystentów, wspomaganych przez liderów, trenerów i instruktorów, którzy zależnie od tego jak użyteczni są w mobilizowaniu kolegów mogą ich motywować i nie robić nic więcej snując się z laptopami umieszczonymi na małych wózeczkach pośród nich i oznajmiając, że wykonali tyle procent normy i popełnili przy tym tyle błędów. A nad wszystkim czuwa HR, czyli po naszemu specjaliści od zasobów ludzkich. 

WRO2 to również bicz Amazona na strajkujących pracowników innych magazynów zlokalizowanych w Europie. Mają ich wysyłać tam, gdzie „eagle dare only”. Muszą jednak porządnie zaprawić się w amazońskiej dżungli. Jak ich zaprawiają? O tym w następnym odcinku!

 

C.d.n.

adrisor
O mnie adrisor

Nie ma co zatruwać sobie życia. „Jeśli zginęlibyśmy marnie bez tych długich papierosów w czarnej bibułce, nie ma sensu perswadować sobie, że są to tylko manie i nawyki, których dobrze byłoby się pozbyć”. Genium suum defraudare!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka