0 obserwujących
284 notki
170k odsłon
  276   0

Komisarze Polsce w darze

Przyznam Państwu się, że zagotowało mi się. I wszystkim chyba powinno. Gromada „komisarzy”, nie ogarniających nawet swoich resortów urzędników, nie mających nic wspólnego z demokratycznym wyborem, z nadania właściwie nawet nie wiadomo kogo, ma ferować wyroki na temat „demokratyczności” zmian w Polsce. Powinno zagotować się każdemu.

W tym miejscu chciałbym napisać to, co ponad dwadzieścia lat temu usłyszałem osobiście od dr Jacka Saryusza – Wolskiego. Otóż przeciętny szef Dyrektoriatu dostaje w ciągu roku na biurko około tysiąca różnego rodzaju memoriałów i opracowań, White Paperów, etc. , które potem stanowią podstawę kreowania polityki Unii. Nie jest możliwe, aby je przeczytał, nawet pracując 24/7 a co dopiero mówić o wyrobieniu sobie opinii. Tu była mowa o rzeczywistości roku 1993. Dzisiaj jest pewnie gorzej, biorąc pod uwagę np. fakt, iż niektórzy, zwłaszcza polscy komisarze nie władają żadnym językiem poza polskim, podejrzewam, że nie mają nawet szans, aby ten cały stos legislacji ujrzał światło dzienne w języku dla nich zrozumiałym. Czyli oglądu sytuacji nie mają bo mieć nie mogą.

Tym niemniej, chcą pochylać się nad demokracją jednego z większych krajów Unii. Nie razi ich, że nawet w krajach „starej Unii” zdarzają się rzeczy znacznie gorsze - proszę sobie przypomnieć Włochy i ich przygodę z Trybunałem Konstytucyjnym, ciągnącą się od osiemnastu miesięcy. Tam Trybunał nie działa w ogóle ale jednak nie jest to zagrożenie dla „rządów prawa”. Podwójny standard, jako żywo.

Jednym słowem jest jak w tym wierszyku o Czapajewie: „pięciu komisarzy z cekaemu do Białych praży”. Po prostu urocze. Że już w ogóle prześlizgnę się po tym, iż podczas gdy do obsługi cekaemu Maxim potrzeba żołnierzy dwu, to komisarzy pięciu.

Jak się okazuje, 73% społeczeństwa jest tym, co postrzega jako ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski po prostu [autocenzura]. Jednak nic w tej „interwencji” zaskakującego nie ma. Proszę sobie przypomnieć referendum w Irlandii, sprawę „nie takiego” włoskiego rządu, Grecję, Cypr. Jeżeli to nie śmierdzi bolszewizmem na kilometr to nie wiem co śmierdzi.

Oczywiście istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie. Nie ogarniają więc tak naprawdę nie wiedzą o co chodzi, poszli „na gon”, zaprezentowali umysłowość godną chartów. I to jest wyjaśnienie łagodne i chrześcijańskie.

Krzysztof Rogalski

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale