Kobieta wyjątkowa, podobnie jak jej tatuaże...;-)
Niezwykły talent muzyczny.
Wokalistka, multiinstrumentalistka, kompozytorka i autorka tekstów.
Obdarzona doskonałym głosem o rzadko spotykanej barwie.
To nie jest "maszynka do robienia kasy", czyli "odstawiona laska",
której przebojów, jednakowych do znudzenia, jesteśmy zmuszeni słuchać,
bo są natrętnie wszechobecne w tle naszej codzienności.
Beth Hart słuchamy na własne życzenie - najchętniej w ciszy i skupieniu.
Wtedy trafia do nas nie tylko jej muzyka, ale również ciekawe teksty,
(zapewne oparte na własnych doświadczeniach kobiety - rockmenki),
a całość przekazu staje się żródłem niepowtarzalnych przeżyć.
Ona dobrze wie o czym śpiewa, wie dlaczego - i to się czuje.
Jest wiarygodna, bo naturalna, a w dzisiejszym świecie to rzadkość.
Na koncertach - bardzo spontaniczna i bezpośrednia.
Na zmianę - albo wyciszona, albo wulkan niesamowitej energii.
Jej zachowanie na scenie i to o czym śpiewa - to jedność.
Zawsze jest sobą - za to ją kochamy.
W Polsce znana szerszej publiczności (fanów pomijam),
głównie z utworów proponowanych w audycjach radiowych,
promujących jej płyty i koncerty - ale to bardzo skromna propozycja.
Aby ją ocenić trzeba poznać cały jej dorobek, a jest tego sporo.
Przyznaję jednak, że w duecie z Bonamassą lubię ją najbardziej,
Niewykluczone, że tak już pozostanie na zawsze...;-)))
Wkrótce ukaże się nowa płyta Beth Hart - "Fire on the floor".
Utwór promujący płytę brzmi zachęcająco - czekamy.
*****************
******************
******************




Komentarze
Pokaż komentarze (2)