AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
147
BLOG

Rozterki prowincjusza

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Człowiek czasem tak ma, że siada i myśli. A jak myśli, to czasem się też napije. Czasem też myśli za dużo to i do tego myślenia wypije za dużo, ot takie naczynia połączone. Skutkiem takiego myślenia zwykle jest straszliwy i trudno usuwalny ból istnienia zlokalizowany najczęściej w okolicach śródgłowia. Przynajmniej tak to się objawia tutaj, u nas, na prowincji. Bo podobno w świecie to już potrafią skutki myślenia leczyć.

 

W takiej Szwajcarii na ten przykład jest ponoć klinika, która leczy ludzi z niechęci do życia. Przyjeżdża taki – teściowa mu się na łeb zwaliła, auto ukradli, córka zaciążyła, biznes splajtował, żona zdradziła – kompletnie załamany i zniechęcony, dostaje pigułę czy tam zastrzyk i po sprawie. Wyleczony! Podobno też skuteczność mają stuprocentową! Cuda współczesnej medycyny. Człowiek jak wieści ze świata posłucha to mu się wydaje, że film fantastyczny ogląda albo jakąś powieść czyta. Tu u nas, na prowincji, to wolniej się to wszystko odbywa, ale gazety dochodzą, telewizja też jest. A nawet ten cały internet, co to z niego wszystkiego dowiedzieć się można. To się też ludzie dowiadują i im się do wielkiego świata spieszyć zaczyna. Parę milionów już wyjechało, młodych zwłaszcza.

 

Tam życie inne, możliwości są. Nie to co tutaj, pipidówa zabita dechami. Tutaj jak kogoś ból istnienia dopadnie to żadnych piguł a nawet lekarz nie przyjmie, tylko pogoni i od symulantów i moczymord zwyzywa. Żadnych klinik też nie ma, bo NFZ-towi forsy brakuje na pensje dla urzędników, to się nie będzie przecież cudzym bólem istnienia zajmował i jego leczenia refundował. Najpierw o swoich zadbać musi przecież. I o swój ból istnienia, co to w każdej chwili może się rozwinąć w radość nieistnienia. Tak słyszałem, ludzie gadają różne rzeczy to potem człowiek myśli.

 

Jeden minister, co to nazywa się jak ten słynny generał, to powiedział nawet, że trzeba zrobić tak, żeby wszędzie było tak jak tam. Że jednakowo znaczy ma być, jedno państwo, jeden naród, jeden rząd. Gdzieś już chyba coś podobnego słyszałem, tylko przypomnieć sobie za bardzo nie mogę gdzie. No niby to i dobrze by było, ale ja się mimo wszystko waham. Bo to mi źle na prowincji? No i przecież zanim ja bym się z tym bólem istnienia do specjalisty dostał, co to refundowany by był, to on by mnie już dawno wykończył! A sok z kapusty, kefir czy piwo nawet bez recepty dostępne i od ręki. To po co się spieszyć, pytam się? No po co? I dokąd?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości