AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
127
BLOG

Prognozy i życzenia...

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

Ostatni dzień starego roku skłania do refleksji, ale też do zastanowienia co przyniesie ten następny, stojący już za progiem i niecierpliwie przebierający nogami. Czy będzie lepszy? Jakie zmiany nam szykuje? Czy czymś nas zaskoczy? Cóż, tym razem przewidywanie przyszłości nie będzie wymagać talentów jasnowidza czy astrologa, niepotrzebne będzie posiadanie kryształowej kuli czy talii tarota by przewidzieć, że przyszły rok upłynie pod znakiem rosnących cen i chudnących portfeli. Oficjalnie, oczywiście, za sprawą kryzysu. Nieoficjalnie rozrywkę tę funduje nam rząd, który wybraliśmy w październikowym szale optymizmu.

 

Można oczywiście twierdzić, że każdy inny rząd zrobiłby to samo. I będzie to o tyle twierdzenie prawdziwe, że walka z recesją za pomocą tłumienia potencjału gospodarczego jest ulubioną metodą socjalistów – a tylko socjaliści dotychczas rządzili w Polsce. Naród zamieszkujący kraj nad Wisłą dziwnym zrządzeniem zawiódłszy się na socjalistach bezbożnych wybrał socjalistów pobożnych by ich w krótkim czasie pogonić i wybrać socjalistów liberalnych. Poza nazwami partii nie zmienia się nic, często nawet nazwiska przypisane do stołków pozostają te same. Muszę przyznać całkowicie szczerze, że wcale mnie to nie dziwi...

 

Przez lata realnego socjalizmu przyzwyczailiśmy się do hasła „czy się stoi, czy się leży tysiąc złotych się należy” i nikt, kto próbuje go negować nie ma szans na wyborcze zwycięstwo. Prawica głosząca gospodarczy liberalizm i mówiąca wprost, że bez pracy nie ma kołaczy, że każdy musi wziąć sam za siebie odpowiedzialność wygrać nie może, bo Polaka nikt tej odpowiedzialności nie nauczył. Powojenne pokolenia przyzwyczajone do tego, że wszystkie problemy załatwiało za nie państwo boją się wziąć sprawy we własne ręce, nie wiedzą jak to zrobić. I wybierają stale tych samych populistów obiecujących gruszki na wierzbie, zielone wyspy i gospodarcze cuda. Nie jest to spowodowane złą wolą, ale brakiem wiary we własne siły i przeświadczeniem, że lepiej mieć mało ale pewnie niż ryzykować by mieć więcej.

 

Dlatego dziś chciałem życzyć nam wszystkim więcej optymizmu, siły przebicia i wiary, że pracą rąk i głowy można sięgnąć gwiazd nie oglądając się na pomocną dłoń państwa. Wejdźmy w ten nadchodzący rok jako gospodarze we własnym kraju a nie tania siła robocza potrzebna tylko do tego, by utrzymywać próżniaczą klasę urzędników.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości