Wszystko wskazuje na to że rząd poprze obywatelski projekt ustawy wniesiony przez "S" odnośnie podwyższenia płacy minimalnej. Projekt zakłada podwyższenie płacy minimalnej do 50 proc. średniego wynagrodzenia i szef klubu PO Tomasz Tomczykiewicz nie widzi przeciwwskazań uważając ową propozycję za rozsądną.
Zbliżają się wybory i jasnym jest, że trzeba jakoś przypodobać się wyborcy, nie bacząc na skutki ekonomiczne podejmowanych decyzji, bo te jak zwykle podczas kampanii są ignorowane. To jeden z tych momentów kiedy polityk mówi "nie możemy być zakładnikami wskaźników ekonomicznych" po czym uchwala antyrynkowe prawo i dziwi się później że wzrost gospodarczy nie jest tak wysoki jak szacowano i że wpływy do budżetu nie są takie jak zakładano.
Podwyższenie płacy minimalnie wpływa niekorzystnie zarówno na rynek pracy jak i na rynek dóbr i usług konsumpcyjnych. Po pierwsze podniesienie płacy minimalnej może skutkować wzrostem bezrobocia, ale także zwiększeniem się szarej strefy gdyż jeśli pracodawcy nie stać na zatrudnienie pracownika na warunkach wskazanych mu przez rząd to albo go nie zatrudnia albo zatrudnia go na czarno. W żadnym z tych przypadków państwo nic z tego nie ma, no oprócz bólu głowy ministra finansów bo zarejestrowanemu bezrobotnemu trzeba opłacić składkę zdrowotną, a to uszczupla budżet.
Istnieje jeszcze jeden efekt który może wystąpić w przypadku podniesienia płacy minimalnej tzn wzrost cen towarów i usług gdyż koszty manipulacji płacowej zostaną przerzucone na konsumenta. Ponieważ osoba pracująca jest także konsumentem, pieniądze które wymógł dla niego na pracodawcy rząd zostaną mu sprytnie odebrane kiedy przyjdzie zrobić zakupy w sklepie.
Ale na papierze będzie wszystko wyglądało świetnie i polityk będzie się chwalił w kolejnych kampaniach, że za jego kadencji podniesiono płacę minimalną o 50%. Pełen sukces.
Wiadomym jest że na wzrost gospodarczy ma wpływ wiele czynników i raz jest bardziej korzystna koniunktura, innym razem mniej, a płaca minimalna nie jest obniżana kiedy gospodarka gorzej się rozwija, więc i musi mieć to negatywny wpływ w ujęciu makro na rynek co jest szczególnie bolesne w czasach kryzysu. Oczywiście polityków to już nie obchodzi bo dla nich prognozowany wzrost gospodarczy to coś co w ogóle nie istnieje i coś tak odległego że nie warto sobie głowy zawracać. Jakoś to będzie, tylko później trzeba szukać na gwałt pieniędzy by łatać budżet.
Propozycja Solidarności jest typowo socjalistycznym wybiegiem i każdy normalny rząd wyśmiałby ten, nawet obywatelski projekt po czym wyrzucił go do kosza. Niestety jak funkcjonuje nasz rząd widać akurat najlepiej kiedy spojrzymy na deficyt budżetowy i prawie 60% dług w stosunku do PKB. Podnieście płacę minimalną i o 100% tylko ciekawe kto wam będzie pracował na emerytów bo rząd się zawsze wyżywi że zacytuję klasyka.


Komentarze
Pokaż komentarze (29)