Można by pomyśleć, że rządom na całym świecie zależy by obywatelom zrobić dobrze* tj. wszystkie nawet najgłupsze pomysły wprowadzane są w życie w dobrej wierze, tylko ponieważ są one głupie, nie sprawdzają się i ludzie wychodzą na ulice protestować. Są jednakże tyrani i mniejsi tyrani, którzy wcale nie chcą by ludziom żyło się dobrze i wolą kiedy ludzie są nieszczęśliwi. Na nieszczęściu innych można przecież zarobić. Są na przykład tacy, którym pasują dochodowe wojny bo na tym da się zarobić miliardy, są też tacy co dla obłędnej idei potrafią eksterminować własny naród więdząc doskonale, że mogliby zapobiedz biedzie godząc się na rynkowe reformy (vide Korea Północna). Ale zostawmy ten aspekt i przejdźmy do cywilizowanej częśći świata, gdzie polityk chce dobrze ale robi głupio i ma też bardziej cywilizowane metody radzenia sobie z "motłochem".
Wśród polityków kręci się masa korporacyjnych bonzów i oni nie chcą by ludzie byli wolni, nie chcą by mogli o sobie decydować i nie chcą by się bogacili. Taki współczesny model niewolnictwa. Politycy i korporacyjni bonzowie kupujący sobie u polityków względy są panami, reszta w kieracie buduje im raje na ziemi.
Czasami jednak dzieje się tak, że ludzie mając dość tego stanu rzeczy buntują się. To najgorsze co w życiu doczesnym może spotkać politycznego hochsztaplera. Bunt więc należy ludziom uniemożliwić. Można co prawda wysłać na rebelię czołgi ale dla paru dyktatorów bardzo źle się to skończyło co dzisiejsza tłuszcza ma na uwadze. Niejeden zadumał się nad arabską wiosną i niejednemu zapaliła się w głowie czerwona lampka ostrzegawcza kiedy dorwano Kadafiego.
Ludzi trzeba zatem w jakiś sposób spacyfikować i to zawczasu dopóki jeszcze są pieniądze na rozdawnictwo. Bo kiedy te całkowicie się skończą, a dodruk wymiecie wszystkie towary ze sklepowych półek oraz zabraknie kasy na zobowiązania jakie państwo zaciągnęło wobec obywatela, będzie już za późno. To być może ostatni dzwonek. Trzeba zneutralizować niebezpieczeństwo.
Wiemy natomiast, że nie ma lepszej rzeczy niż internet do skoordynowania akcji masowego sprzeciwu wobec władzy. Być może to tylko moje odczucie ale wydaje mi się, że dokument ACTA jest niczym innym jak preludium do uniemożliwienia ludziom swobodnego korzystania z internetu. Bo internet w zamyśle władzy ma służyć do masowego ogłupiania jak inne media, które już dawno temu zostały obłożone koncesjami i tak jest na całym świecie.
Nic ich w każdym razie nie powstrzyma. Chyba że Armagedon.
*obywatelom zrobić dobrze by móc spokojnie sprawować władzę rzecz jasna.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)