Almanzor, chociaż nęka blogerów mało zauważanym przez nich blogiem Longina sprzed stu lat, czuje się człowiekiem nowoczesnym XXI wieku. Nowoczesność pcha go do przodu. Poczuł się znacznie tak przesunięty wczoraj kiedy zapragnął odwiedzić najmłodszego wnuka. Wieczór tam pociągnął się długo. Rano przyszło się odświeżyć. Był uważny, bo przed miesiącem w prysznicowej kabinie zamiast wody ze "słuchawki" spadł mu z sufitu galon zimnej wody na głowę.
Dziś zadziałał metodycznie. Najpierw delikatnie zewnątrz prysznicowej kabiny pociągnął zawór wody. Zgodnie z obawą woda, i to zimna, od sufitu poleciała. Brawo za przezorność! Ale zapomniał jak sobie dawniej z tym poradził... Gałek kontrolnych jest tam z tuzin. Zaczął od największej. Delikatnie kręci w prawo. Nagle ostry strumień tejże lodowatej wody wytrysnął mu w sam środek brzucha. O mało nie zrobił orła na śliskich kafelkach. Domownicy - gapy straszne - nawet nie zauważyli wody wypływającej spod drzwi łazienki. Zanim gałka dała się przestawić wypłynąło sporo.
OK! Najważniejsze aby nie bać się nowoczesności ale ją metodycznie ujarzmić! Ustawił odpowiednio temperaturę, wszedł odważnie do kabiny pod dalej lecącą spod sufitu, chociaż już ciepłą, wodę i wziął się za szczegóły techniczne. U góry wnętrza kabiny jest panel z jakimś keyboardem. Klawisze pod elastyczną ceratką. Szuka myszki! Nie ma. No to jakiegoś dżojstika! Jest, ale nie skutkuje. Naciska na klawiaturze coś co wygląda na [Enter]. Zapala się mendel niebieskich lampek. Nawet fajne, podoba mu się! Naciska następną. Wrzasnęło mu jakieś urządzenie audio. Mało nie upadł z przestrachu.
I tu się poddał ... Przy dźwiękach przeboju Trójki wylał na głowę zawartość pierwszej lepszej buteleczki. Wtarł mocno we włosy. Spuścił na na siebie jeszcze jeden galon - tym razem naumyślnie ustawionej na lodowato - wody i spokojnie już wyszedł na zewnątrz. Podejrzewającej coś Mamie wnuka Almanzora zeznań odmówił.



Komentarze
Pokaż komentarze (10)