Blog
Lodowcowe Pole
Alpejski
37 obserwujących 273 notki 485353 odsłony
Alpejski, 14 września 2016 r.

Pamięci Zbigniewa Skoczylasa

Zbyszek Skoczylas na Rąbaniskach. Zdjęcie: Alpejski
Zbyszek Skoczylas na Rąbaniskach. Zdjęcie: Alpejski

 

Przed ponad rokiem zmarł Zbigniew Skoczylas, pułkownik Wojska Polskiego i wspinacz, długoletni szef tatrzańskich obozowisk. Każdy kto chce odnajdzie wiadomości o nim w Wikipedii, ja chciałem napisać trochę bardziej prywatnie.

Zaczynałem się wspinać w wieku 15 lat, i pierwsze moje spotkanie ze Zbyszkiem było w Morskim Oku. Prowadził on wtedy tabor na Szałasiskach, tuż powyżej polany Włosienica  przy drodze do Morskiego Oka, do której kiedyś można było dojechać autobusem (dziś końcowy parking położony jest na Polanie Palenica).

Jeszcze podczas kursu w „Betlejemce”, z Morskiego Oka dochodziły „straszne” informacje o - wojskowym, co to wszystkich za mordę trzyma i życia na taborze po prostu nie ma. Z tego powodu rzesze wspinaczy imprezowiczów musiały ten tabor opuścić, bo - z „trepem” się zadawać nie będą. Podobno potwór był z niego straszny i nic jak tylko patrzeć koniec tatrzańskiego wspinania będzie, bo - jak się wspinać bez odprężających imprez na taborze?

Tak mawiali wytrawni, jak mi się wtedy zdawało bywalcy. Ale cóż było począć, nie po to robiłem kurs tatrzański, aby nie zacząć od Morskiego Oka, wszak Mnich czekał na mnie i Kopa Spadowa, Grań Apostołów i Żabiej Lalki, że o mitycznej Kazalnicy nie odważę się wspomnieć, bo wtedy to był dla mnie obiekt westchnień i marzeń.

Postanowiłem z duszą na ramieniu zameldować się na tym taborze. Tabor wyglądał tak, że na drewnianych podestach rozstawiało się namioty, na dole obozowiska, z ziemi wystawała rura, z której ciekła woda do mycia się i gotowania. Teren ogrodzony był żerdkami świerkowymi, w lesie stała Sławojka z wyciętym w drzwiach serduszkiem. U wejścia na tabor stał mały drewniany domek, w którym mieszkał szef obozowiska.

Zbliżyłem się do domku niepewnie, i zastukałem w drzwi – a kogo tam Dobry Bóg prowadzi?Dało się usłyszeć z drugiej strony. Głos, niski basowy pomyślałem jeszcze i wlazłem do środka. Za stoliczkiem pochylony nad notatkami siedział brodaty jegomość i przyglądał mi się bacznie. Nasz wzrok spotkał się na chwilę i w jego oczach nie zauważyłem nic groźnego, nic strasznego. Były to raczej oczy kogoś bardzo ciepłego i dobrotliwego, pomyślałem, wypierając z siebie wszelkie obawy. Jegomość zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i huknął – siadaj młody. Pierwszy sezon po szkoleniu? A 16 lat kiedy skończyłeś?

Przed miesiącem –odpowiedziałem cicho. Czyli prosto od Szlachetnego[1] przychodzisz? No to siadaj i dawaj Kartę Taternika i kartę zdrowia –powiedział uśmiechając się przyjaźnie. Kiedy wpisywał dane w książkę meldunkową, przyglądałem mu się bacznie. Miałem wrażenie, że gdzieś już tę twarz widziałem, tylko gdzie. Nic nie przychodziło mi do głowy. Moja mina nie uszła uwagi Skoczylasa  – wszystko w porządku? – zapytał. Tak, tak odpowiedziałem, ale w tym momencie już wiedziałem gdzie widziałem tę twarz – Kaplica Sykstyńska! Tak freski z Kaplicy Sykstyńskiej. Pozostało mi tylko ustalić czy bardziej Mojżesz czy Bóg Ojciec. Zbyszek zmarszczył brwi mierząc mnie badawczym wzrokiem. Nic nic  – powiedziałem - przez chwilę miałem wrażenie, że gdzieś Pana już widziałem, ale już wiem, że to było tylko skojarzenie ze starymi freskami.

My tu w Klubie nie panujemy sobie – burknął, i dodał - wszyscy jesteśmy na ty, a ja Zbyszek jestem. A gdzie te freski widziałeś? W albumie historii sztuki –odpowiedziałem unikając szczegółów i podnosząc z ziemi plecak, udałem się na wyznaczony podest, odprowadzony zaciekawionym wzrokiem Zbyszka.

Mawiają, że pierwsze 30 sekund decyduje czy kogoś potem lubimy czy nie, jest w tym dużo prawdy.

Charakter Zbyszka dobrze opisuje pewna historia, choć nie był on jej głównym bohaterem.

Kiedyś wspinałem się z klerykiem seminarium w Nysie. Po paru wspinaczkach było wiadomo, że niezbyt dobrze dogadujemy się ze sobą. „Dobrodziej“, bo takie przezwisko otrzymał kleryk miał to do siebie, że najłatwiejszą wspinaczkę potrafił zamienić w strasznie skomplikowane pokonywanie ściany. Dosłownie na najprostszej drodze zawsze znalazł wariant „zapychowy”, znacznie trudniejszy niż sama droga. Putał każdą drogę, a kiedy moja cierpliwość dobiegała kresu i stanowczym głosem przywoływałem go do rozsądku, nie szczędząc wojskowego języka i dobijając pośpiesznie haki na fatalnie zakładanych przez niego stanowiskach, lub wyciągając nas z miejsca, w które się zapchał, ten wygłaszał zawsze tę samą mowę – jeśli jesteś na mnie zdenerwowany i chcesz mi coś powiedzieć to najpierw policz do dziesięciu, potem walnij dwa razy głową w ścianę, a potem może ochłoniesz i możesz się do mnie odezwać.Po tygodniu wspinania chyba nie wyglądałem szczególnie wesoło, Zbyszek podszedł i mówi – Alpejski co się dzieje? Nie dogadujecie się na wspinaniu? Mam rację? Ech gdybym nie chciał go zostawiać na lodzie to po pierwszym wspinaniu znalazłbym sobie innego partnera - i opowiedziałem mu, co ten wyprawia na drogach. Zbyszek podrapał się po brodzie i rzekł - wiesz mam pomysł, jest tu najmłodsza z córek profesora Szlenka, jeszcze nie wspinała się po kursie w „Betlejemce” sama. Idźcie na Żółtą Turnię i Fajki, a ja mam tu Pawła z Warszawy, chłopak jest spokojny i doświadczony może on coś poradzi i czegoś Dobrodzieja nauczy.Następnego dnia wyruszyliśmy na wspinanie. Ja na łatwe drogi z młodziutkim miłym dziewczęciem, a Dobrodziej z Pawłem na Kozi Wierch. Filar Koziego jest też bardzo łatwą drogą, bo w skali trudności tylko trudną (III), ale znany jest z wariantu o wiele trudniejszego w skali skrajnie trudnej (VI), a do tego jakiejś próby hakowej zachęcającej do pobłądzenia.

Opublikowano: 14.09.2016 18:42.
Autor: Alpejski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Są sytuacje kiedy nie wolno milczeć. Spis treści bloga w notce pod linkiem: https://www.salon24.pl/u/alpejski/817263,spis-tresci-bloga-i-podziekowania

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Antoni Hebel Piękny film tu muzyka:...
  • Zywica Jak się jest mistrzem porno to jeszcze opadnięte spodnie nie pozbawiają bynajmniej...
  • Echo 24 Echo 24 Ech jak czytam wpisy pod Pana notką to robi mi się smutno. Moje zdanie jest...

Tematy w dziale