… no bo faktem tak samo jest stłuczka na ulicy, pędząca karetka na sygnale oraz wiele innych zdarzeń, które zaistniały i nie można ich poddać w wątpliwość, czy też im zaprzeczyć. Ot, zaistniały.
Przejrzałem sobie dziś listę zbanowanych na moim blogu. Wierzcie mi, że lekko się zdziwiłem przez moment. Lista jest pusta. Zacząłem szperać w pamięci… obserwatora z daleka „zawiesiłem” na jeden dzień, Renatę na tydzień… to pamiętam, ale reszta ?
Reszta zniknęła i to też fakt, czyli coś co nie podlega interpretacji. Zniknięcie oznaczać może tylko jedno – opuścili prawomocnie salon24. Nawet nie pamiętam dokładnie , kto na tej mojej liście był poza Blogerką i… chyba (…) tucholsky’m…
No i tak mnie naszło,
Gdzie ja mam Bana !
Ostatni mi ze znanych był u Mireksa, nie wiem za co, ale wiem, że się „pogodziliśmy”. Innych Banów nie pamiętam albo jeszcze nie dociekłem.
No więc Ban. Różnie o nim mówią… chamstwo, wendetta, nie na temat, bluzgi w pełni katalogowej…
Różnie sobie z Banem radzimy, bo to sprawa indywidualna i przywilej zarazem. Nasz przywilej, nasza ostatnia linia obrony naszego bloga.
Stary, dla mnie Pan Starszy, to przykład bloga ascetycznego i dogmatycznego zarazem. Ma jednak to coś…
Panuje tam porządek na zasadach określonych przez Starego. Akceptujesz zasady, jesteś. Nie akceptujesz… wylot. Można sobie myśleć o Starym, co się tylko przyśni, ale konsekwencji nie można mu odmówić.
Jest taki Barbur, z drugiej strony. Niby taki Stary, a jednak nie ta „klasa”. Banuje chaotycznie, bez rozsądku w wielu przypadkach ( dawno go nie czytałem, chyba jakiś sen zimowy).
Jest wreszcie toyah. Doszedł dziś do serwerowej świadomości za sprawą szanowanej przeze mnie Pani Magdy Figurskiej, która poświęciła toyahowi notkę na temat zbanowania Biedronki. Nie będę podawał linków, bo nie o zadymę mi chodzi.
Blog toyaha jest blogiem wyjątkowym ze względu na ilości komentarzy pod notkami. Ja osobiście nie wyobrażam sobie utrzymania „porządku” na takim blogu bez używania instrumentu, jakim jest Ban.
Tak, to duże wyzwanie.
Teraz zdanie o ocenach. Oceny zawsze będą subiektywne, tak samo jak to, co teraz piszę. Mam jednak prawo do subiektywnej oceny, tak samo jak każdy z nas.
Nasze, zawsze subiektywne oceny, nie są w stanie jednak zmienić faktów.
Mnie martwi jednak, że takie próby następują i ich intencje nie zawsze są szczere, a jednak są stałym elementem naszej rzeczywistości. Nie tylko na blogach.
Co do toyaha i Biedronki, to ich sprawa. Nic nam do tego i niepotrzebne są okolicznościowe, subiektywne notki.
Co do polityki, to subiektywna ocena faktów ma się w najlepsze.
Jarosław Kaczyński produkuje haki !


Komentarze
Pokaż komentarze (4)