Okazuje się, że Niemcy wyprzedzili Anglików w klasyfikacji najbardziej rentownych lig w Europie. Premiership dostało poważne ostrzeżenie pomimo wzrastającej ilości ludzi na trybunach oraz wzrostu przychodów. Anglikom coraz bardziej dokucza osiągnięty poziom płac, który jest na dłuższą metę nie do utrzymania.
Kwoty podaję w funtach brytyjskich.
Deloitte Annual Review of Football Finance w swoim raporcie pisze, że przychody Premiership w latach 2008-2009 wzrosły do 1.98 bln, a w roku 2011 maja wynosić 2.2 bln ( to przychody, nie mylić z dochodem). Ten 49 milionowy wzrost przychodów może zostać zmieciony z powodu planowanych wydatków na płace, które maja wynieść 132 mln.
Stosunek dochodu do płac jest w Anglii największy w Europie, bo wynosi aż 67 %. Należy także dodać, że zyski 20 klubów Premiership zmniejszyły się w ciągu 2 lat (2008-2009) o połowę. Z 185 mln do 79 mln.
Tymczasem tegoroczny finalista LM, Bayern Monachium pozwolił swoimi wynikami finansowymi „podciągnąć” Bundesligę w górę. Zysk (dochód) Bundesligi wyniósł 147 mln i okazuje się być największy w Europie, nawet mimo tego, że 11 klubów jest zadłużonych. Kluby niemieckie płacą jednak zdecydowanie mniej piłkarzom i trenerom. Relacja dochodu do płac wynosi tam 51 %. Dochody Bundesligi wzrosły o 10 %.
Koszty wynagrodzeń w 92 zawodowych klubach lig angielskich wzrosły aż o 12 %. W samej Premiership ( 20 klubów) o 11 %. Największy wzrost nastąpił wśród 13 klubów spoza „wielkiej czwórki”, a także w zespołach beniaminków.
Mimo tego, że wciąż istnieje silny związek pomiędzy wielkością wynagrodzenia, a końcową pozycją w tabeli, to słabe ogniwo tkwi w klubach „środka tabeli” – czytamy w raporcie.
Bogaci właściciele Manchesteru City przeznaczają 100% dochodu na wynagrodzenia ! To nie jest zdrowe.
Prognozy są nieciekawe na przyszłość, bo nikt jak na razie w Europie nie poczynił kroków w celu zmniejszenia wynagrodzeń zawodników. Całą sytuację sztucznie kreują największe kluby europejskie, windując zarobki piłkarzy do niebotycznych rozmiarów.
Szacuje się , że moment przesilenia nastąpi dopiero w chwili, gdy wysokość płac sięgnie 85 % dochodów ( piszę oczywiście o średniej w ligach).
Eksperci obawiają się, że tuż po WC może nastąpić dalszy, lawinowy wzrost płac zawodników.
Zadłużenie netto w Premiership wynosi aktualnie ok. 3.3 mld, z tego 1.9 mld przypada na Arsenal, Chelsea, Liverpool i Manchester United.
1.4 mld to z kolei „miękkie pożyczki” (nieoprocentowane), głównie od właścicieli klubów.
Dokąd więc zmierzasz piłko ?
W oparciu o Mirror Football


Komentarze
Pokaż komentarze (10)