Nigdy w życiu nie spotkałem Zdzisława Kręciny. Tym niemniej jego nazwisko od dawna było mi znane. Po raz pierwszy usłyszałem o nim w początkach lat 90-tych, gdy byłem czynnym działaczem piłkarskim. Co jakiś tam czas, w różnych sytuacjach padało nazwisko Kręciny. Zdzisław urodził się w Żywcu, ale pochodził z jednej z podżywieckich wsi. To głównie z kontaktów z tamtymi działaczami i kibicami, dowiedziałem się, że istnieje ktoś taki jak Kręcina. Opinia o nim była dobra.
Dbał szczególnie o piłkę nożną na Żywiecczyźnie. Był w stanie pojawić się na meczu A-klasy, w swojej rodzinnej wsi , zaopatrzony w 5 skrzynek piwa i ileś tam butelek wódki. Pomagał w organizacji festynów, dbał o pieniądze z PZPN-u na szkolenie trenerów i sędziów. Co ciekawe – działacze owej wiejskiej drużyny nigdy nie mieli aspiracji by grać wyżej, za to często spadali do B-klasy. Jak na Górali przystało, zawsze grali fair, tak z dumą o sobie mówili.
W latach 90-tych ogólnie szalejąca korupcja w piłce nożnej była tematem prawie, że każdego spotkania. Kto, komu, z kim i za ile. Sporo w tym było mitów, ale też i sporo prawdy. Sędzia nie musiał być przekupiony, ale jak nie dostał potrójnej diety, to potrafił mecz przekręcić ku zdziwieniu drużyny przeciwnej. Tak to się działo. To działacze rozpuścili tak to całe towarzystwo.
Tak więc funkcjonowała giełda nazwisk i stanowisk. Chcesz załatwić „to” – idź do „tego”, chcesz załatwić „tamto” – idź do „tamtego”. Ten bierze tyle, a tamten mniej. Ten jak nie wypije, to nie żyje, itp., itd.
Nie, żebym chciał Kręciny bronić. Ja po prostu nigdy nie słyszałem jego nazwiska w kontekście korupcji, a słyszałem ich wiele wraz ze szczegółami. Sporo się z tego sprawdziło. Weźmy takiego Mariana D. z katowickiego OZPN. Krążyły opowieści w jaki sposób odbiera „kasę”. Gdy go aresztowano przy odbieraniu gotówki, wszystko się zgadzało z opisem.
Innym razem usłyszałem od prominentnego działacza: postaw na remis 2:2 w meczu Odry z Legią. Nie pożałujesz. Zapytałem skąd to wie, to przecież I liga ! Odpowiedział mi: ale sędzia jest „mój”. Można powiedzieć, że fantazjował. 2:2 jednak było… Przed wejściem ustawy o korupcj ów działacz zrezygnował z wszelkich funkcji w związku.
Nagrania rozmów Kręciny nie są żadnym dowodem , by postawić mu zarzuty karne. Mogą budzić co prawda niesmak, ale ktoś, kto obracał się w sferze przetargów, czy wyboru oferentów, wie, że takie rozmowy są na porządku dziennym. To kalkulacja. Do korupcji daleko.
Tak jak napisałem, nie chcę bronić Kręciny, bo nie jest on z mojej bajki. Pragnę jednak napisać, co o nim wiem.
Zapewne jest Kręcina człowiekiem bardziej inteligentnym od swojego szefa. Może to wykorzystywał. Nie wiem. Dowodów jak na razie brak.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)