Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva
Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva

Dobry cel, zła ustawa? Projekt, który uderzy w budżet i rolników

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Rząd skierował do Sejmu projekt ustawy UD213 o ograniczeniu rynku wyrobów nikotynowych. Przedsiębiorcy, rolnicy, prawnicy i posłowie są zgodni: ta ustawa uderzy w budżet, miejsca pracy i polskie rolnictwo. A szara strefa tylko na tym skorzysta.

Zaczęło się od zapowiedzi walki z jednorazowymi e-papierosami, a skończyło na projekcie, który zdaniem wielu organizacji branżowych i prawnych jest klasycznym przykładem nadregulacji. Dokumentacja zgromadzona w Rządowym Centrum Legislacji puchnie od negatywnych opinii, a ich lektura maluje obraz pośpiesznej i wadliwej legislacji.

Budżetowa dziura i prezent dla szarej strefy

Najmocniejsze uderzenie przyszło ze strony organizacji zrzeszających przedsiębiorców. Federacja Przedsiębiorców Polskich oraz Izba Przemysłowo-Handlowa alarmują, że nowe przepisy mogą doprowadzić do gigantycznej wyrwy w budżecie państwa. Z tytułu utraconej akcyzy za wyroby delegalizowane przez UD213 z budżetu może zniknąć nawet 8 miliardów złotych w ciągu najbliższych pięciu lat.

Krytycy zauważają, że wprowadzanie drastycznych zakazów nie sprawi, że konsumenci rzucą nałóg. Przeniosą się po prostu do szarej strefy, nad którą państwo nie ma żadnej kontroli. Szara strefa tytoniowa już w 2024 roku wygenerowała straty w wysokości 1,33 miliarda złotych. To wzrost o ponad 57 procent rok do roku.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Konfederacja Lewiatan punktują, że projekt de facto likwiduje legalny rynek saszetek nikotynowych, mimo że produkty te stanowią mniej szkodliwą alternatywę dla tradycyjnych papierosów. Wiceprezes ZPP Jakub Bińkowski w liście do rządu pisał, że racjonalne podejście legislacyjne powinno obejmować w pierwszej kolejności rzetelną ocenę skutków regulacji dla niedawno wprowadzonych przepisów, a dopiero potem rozważenie ewentualnych zmian.

Na pytania Salon24 poseł Robert Dowhan (KO) nie krył swojego stanowiska w sprawie akcyzy.

"Uważam, że podwyżki akcyzowe, które zostały wprowadzone i są dalej proponowane, to bardzo zły pomysł.”, mówi poseł w Salon24. „Uderzają przede wszystkim w rolników, którzy produkują i z tego żyją, później w producentów, dystrybutorów, a na końcu w detalistów. Marże na wyrobach tytoniowych są już tak niskie, że za chwilę nikt nie będzie chciał tym handlować, bo zarobek jest znikomy, a koszty bardzo duże."

Dowhan zwrócił też uwagę na skutki dla handlu przygranicznego. 

"Przez podwyżki doprowadziliśmy do sytuacji, w której zmienia się kierunek handlu przygranicznego.”, wyjaśnia poseł Dowhan. „Wcześniej, ze względu na różnice cen, przyjeżdżali do nas klienci z Niemiec, Czech czy Słowacji i kupowali m.in. wyroby tytoniowe. To były realne wpływy dla polskiego budżetu.", dodaje.

"W przypadku papierosów nawet około 90 proc. z ceny trafia do budżetu państwa.”, przypomina poseł Robert Dowhan z KO. „Dlatego zamiast zniechęcać zagranicznych klientów, powinniśmy się cieszyć, że kupują w Polsce i zasilają nasze finanse publiczne."


Alarm w Augustowie

Kontrowersyjne zapisy uderzają nie tylko w handel, ale i w produkcję. Protest zgłosiła zakładowa Solidarność fabryki jednego z producentów w Augustowie. Związkowcy w dramatycznym apelu do premiera Donalda Tuska przypominają, że ich zakład jest jednym z największych i najnowocześniejszych w Europie, zatrudniającym 1500 osób. 

Wprowadzenie zakazu aromatów w saszetkach, które są niemal w 100 procentach produktami smakowymi, stawia pytanie o stabilność miejsc pracy w regionie. Tam fabryka jest kluczowym pracodawcą.

"Jako resort jesteśmy za ochroną zdrowia Polaków, ale nie kosztem 3 tys. gospodarstw żyjących z uprawy tytoniu, który napędza też polską gospodarkę", powiedziała Małgorzata Gromadzka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa, w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną. 

Wiceminister zapowiedziała też powołanie zespołu międzyresortowego, który miałby wypracować rozwiązania łączące cele zdrowotne z interesami rolników i finansów publicznych.

Prawnicy: to jest niekonstytucyjne

Lektura opinii prawnej prof. dr. hab. Władysława Czaplińskiego nie pozostawia suchej nitki na projekcie. Ekspert wskazuje na naruszenie zasady proporcjonalności oraz swobody przepływu towarów wewnątrz UE. Zdaniem prawnika Ministerstwo Zdrowia sięga po środki ostateczne, czyli zakaz sprzedaży, nie wykazując wcześniej, dlaczego dotychczasowe narzędzia miałyby być nieskuteczne. Projektowi zarzuca się też tzw. gold-plating, czyli nakładanie restrykcji idących znacznie dalej niż unijne dyrektywy, co osłabia konkurencyjność polskiej gospodarki.

Nawet urzędy państwowe mają wątpliwości. UOKiK zwrócił uwagę na chaos kompetencyjny i brak podstaw prawnych dla Inspekcji Handlowej do wycofywania produktów z rynku w trybie opisanym w ustawie. Z kolei organizacje rolnicze domagają się dwuletniego moratorium legislacyjnego.

Co na to Sejm?

Projekt trafił do Sejmu i ma być rozpatrywany przez Komisję Zdrowia. Rada Ministrów przyjęła go 10 marca 2026 roku. Krajowa Izba Gospodarcza w piśmie do marszałka Sejmu z 19 marca apeluje o poddanie projektu pod obrady połączonych komisji, w tym komisji samorządu terytorialnego i komisji ustawodawczej. Organizacje przedsiębiorców i rolników postulują powołanie wspólnej komisji z udziałem komisji zdrowia, finansów publicznych, gospodarki oraz rolnictwa.

Wiceprzewodnicząca Komisji Zdrowia i była szefowa resortu zdrowia Katarzyna Sójka (PiS), w odpowiedzi na pytania Salon24 przyznaje, że choć komisja formalnie nie zajęła się jeszcze projektem, sygnały płynące z rynku są niepokojące. 

"Trudno mi to w tej chwili szerzej komentować, ponieważ komisja jeszcze nie zajmowała się tym projektem. Nie pochylałam się nad nim szczegółowo, natomiast docierają do mnie liczne uwagi i zastrzeżenia." mówi Sójka.

Posłanka mówi, co powtarza się najczęściej w tych opiniach. "Słyszałam, że pojawiają się zarzuty dotyczące braku odpowiednich konsultacji społecznych i niewystarczającej debaty nad projektem. Wskazuje się także na potencjalne konsekwencje dla budżetu, rynku pracy oraz wątpliwości co do zgodności części przepisów z prawem Unii Europejskiej."

Postulat rozszerzenia prac o Komisję Rolnictwa popiera też Robert Telus (PiS), były minister rolnictwa, który odpowiedział na pytania Salon24 krótko i bez ogródek. "Każdy projekt, który ma realny wpływ na rolników, powinien znaleźć się w naszej komisji."

Dowhan idzie jeszcze dalej w swojej krytyce. 

"Jestem przeciwny populizmowi polegającemu na tym, że każdą podwyżkę tłumaczy się troską o zdrowie i walką z nałogiem.” Przyznaje poseł Koalicji Obywatelskiej. „Nie widzę natomiast realnej edukacji ani w szkołach, ani w mediach. To edukacja i zmiana nawyków przynoszą efekty, czego przykładem jest spadek spożycia alkoholu." 

Poseł zapowiedział też konkretne działanie. 

"Ten projekt dotyczy w dużej mierze rolników, dlatego powinien być rozpatrywany także przez Komisję Rolnictwa.” Podsumowuje Robert Dowhan.

Sprawa budzi duże emocje, bo dotyczy nie tylko zdrowia, ale również tysięcy miejsc pracy oraz miliardów w podatkach. Dyskusja w Sejmie zapowiada się gorąco.

RD

Zdjęcie ilustracyjne, źródło: Canva

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj1 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości