Z artykułu dowiesz się:
- Czym jest hantawirus i dlaczego budzi niepokój?
- Ile przypadków zakażeń wykryto na statku MV Hondius?
- Dlaczego Paweł Grzesiowski uważa, że nie można porównać zakaźliwości hantawirusa do COVID-19?
- Jakie objawy może wywoływać ciężka postać choroby?
Hantawirus wykryty na statku MV Hondius
Światowe media obserwują sytuację na pokładzie statku wycieczkowego MV Hondius, gdzie pod koniec kwietnia wykryto przypadki zakażenia hantawirusem. Według informacji przekazanych przez WHO do tej pory zgłoszono osiem przypadków możliwego zakażenia powiązanego z rejsem. W pięciu przypadkach obecność hantawirusa została już potwierdzona.
Paweł Grzesiowski przypomniał w TVN24, że sam wirus nie jest nowym zagrożeniem. Jak wyjaśnił, hantawirus jest znany naukowcom od ponad 50 lat i występuje również w Polsce oraz innych krajach Europy.
Szef GIS mówił, że w ostatnich miesiącach wzrost liczby zakażeń obserwowany jest m.in. w Argentynie, skąd prawdopodobnie pochodzi pierwszy przypadek związany z wycieczkowcem. Według jego słów w tym kraju odnotowano już ponad tysiąc przypadków hantawirusa.
Grzesiowski: hantawirus może być śmiertelny
Grzesiowski ocenił, że choroba może mieć bardzo różny przebieg – od lekkiego po wyjątkowo ciężki. Jak wyjaśnił, szczególnie niebezpieczna jest postać związana z uszkodzeniem płuc. W takich przypadkach może dochodzić do martwiczo-krwotocznego zapalenia płuc, przypominającego ciężki przebieg COVID-19.
Ekspert zaznaczył, że statystycznie nawet co trzeci pacjent z ciężką postacią płucną może umrzeć. Przy tym Grzesiowski stanowczo odrzucił porównania obecnej sytuacji do pandemii koronawirusa.
Hantawirus a COVID-19. "To kluczowa różnica”
Według Grzesiowskiego najważniejszą różnicą między hantawirusem a COVID-19 jest poziom zakaźności. - Ja tylko podam jedną cyfrę, wskaźnik zakaźności: COVID prawie 20, hantawirus niecałe dwa. To jest kluczowa różnica, czyli jedna osoba chora może zarazić góra dwie zdrowe - nadmienił w TVN24. Zdaniem szefa GIS właśnie dlatego sytuacja związana z sytuacją na statku MV Hondius nie powinna być traktowana jako początek nowej globalnej pandemii.
Paweł Grzesiowski zwrócił jeszcze uwagę na jeden z najważniejszych problemów związanych z wycieczkowcem – system wentylacji. Tłumaczył, iż jeśli między kajutami istnieją wspólne kanały wentylacyjne, pasażerowie mogą oddychać tym samym powietrzem, co zwiększa ryzyko transmisji wirusa. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że na pokładzie przebywały osoby z 23 krajów. Część pasażerów zdążyła już wrócić do swoich państw, dlatego służby sanitarne muszą teraz ustalać, z kim podróżowali i czy wykazywali objawy choroby.
Grzesiowski zaznaczył, że hantawirus może rozwijać się w organizmie przez bardzo długi czas. Okres inkubacji wynosi od dwóch do czterech tygodni, a w niektórych przypadkach nawet sześć tygodni. A to sprawia, że przed rejsem bardzo trudno jest wykryć potencjalne zakażenie podczas standardowej kontroli zdrowotnej pasażerów.
Fot. Pracownicy służby zdrowia w strojach ochronnych przenoszą pacjentów ze statku wycieczkowego MV Hondius do karetki pogotowia w porcie w Praii na Wyspie Zielonego Przylądka/East News
Red.







Komentarze
Pokaż komentarze (21)