Spore oburzenie w mediach elektronicznych wywołała ostatnia wypowiedź Pawła Poloka, przewodniczącego RAŚ w Rybniku. Padła ona tuż po decyzji SN o skierowaniu wniosku o rejestrację SONŚ do ponownego rozpatrzenia przez sąd niższej instancji, po tym jak prokuratura opolska złożyła zażalenie na decyzje o rejestracji tego stowarzyszenia.
Polok powiedział na FB - „Myślałem, że bękart wersalski (a, sorry, Polska) już mnie niczym nie zaskoczy. No bo w końcu jak tu przebić najdroższe w Europie autostrady, NFZ odmawiający leczenia ciężko chorych, prezesa partii "patriotycznej", który nie zna słów hymnu czy ministra finansów, który podnosząc podatki obniża jednocześnie wpływy do budżetu i jeszcze się temu dziwi. Ale tym razem to - za przeproszeniem - państwo dało dupy do bólu. Pokazało, że w Sądzie Najwyższym nie ma prawników-fachowców, tylko dyspozycyjni funkcjonariusze. Takie Józki Musiołki 30 lat później. Dobrze, że Ojciec już nie żyje i nie musi oglądać takiego skur…..a. Dowidzeniasiępaństwu.”
To jednak nie pierwsza jego wypowiedź tego typu. Było ich więcej. W tej ostatniej posunął się jednak zdecydowanie za daleko wypadając „poza bandę”. Na dodatek zhańbił przy okazji pamięć o swoim ojcu, co jest równie przykre jak knajackie słowa o Polsce.
Ojca Pawła, Józefa znałem od czasów szkoły średniej. Znaliśmy się bardzo dobrze z racji spotkań towarzyskich i urodzinowych naszych wspólnych znajomych. Józek był utalentowanym „komediantem” jak to wtedy określaliśmy. Został aktorem rozpoznawalnym na Śląsku i poza nim z racji udziału w serialu „Święta Wojna”, gdzie zagrał biznesmena Ernesta, szwagra Bercika. W ostatnich odcinkach zagrał też Paweł, wcielając się w rolę listonosza.
Sam serial wzbudził mieszane uczucia na Śląsku, gdyż przedstawiono w nim w sposób przejaskrawiony większość wad Ślązaków – egocentryzm, megalomanię, pogardliwy stosunek do „goroli” oraz wrogość do ludzi z Altraichu. Przy okazji piętnowano naiwność Ślązaków oraz ich światopogląd związany z gloryfikowaniem sąsiada zza zachodniej granicy. W takim to serialu grał Józef Polok oraz jego syn Paweł.
Z Józkiem ostatni raz spotkałem się na pół roku przed jego śmiercią. Był prawdziwym Ślązakiem, który nie uzewnętrzniał swoich poglądów w kwestii Śląska. Był jednak realistą i orzucał skrajności. Gdyby żył, to jestem więcej niż pewny, że wpłynął by na poglądy syna, które zapewne wtedy nie byłyby tak radykalne.
Po śmierci Józka jego syn brał udział w projekcie muzycznym – kapeli – nazwanej imieniem zmarłego aktora.
Przy okazji osiągniętej na Śląsku rozpoznawalności stał się osobą porzadaną przez śląskie środowiska autonomiczne. Tak znalazł się w RAŚ, by zostać szefem rybnickiego oddziału. W ostatnich wyborach samorządowych w Rybniku RAŚ poniósł jednak klęskę. Nie udało się wprowadzić do magistratu ani jednego radnego.
Paweł Polok wystartował jednak w tegorocznych wyborach uzupełniających do senatu. Co prawda osiągnął czwarty wynik, ale w samym Rybniku wygrał, pokonując wszystkich konkurentów, a w tym zwycięskiego w okręgu rybnicko-mikołowskim Bolesława Piechę. Od tego tez czasu datuje się jego wzmożona aktywność w RAŚ. Od tego też czasu można zaobserwować jego wypowiedzi utrzymane w tonie coraz bardziej agresywnym. Argumentom przeciwstawił się zwykły populizm nie poparty dostateczną wiedzą. Pomimo tego Polok był tolerowany przez Gorzelika, który tylko czasami przywoływał go do powstrzymania emocji.
Dziś zaś na stronie rybnickiego RAŚ ukazał się komunikat następującej treści:
„Informujemy, że po rozmowie z przedstawicielami władz Ruchu Autonomii Śląska przewodniczący koła RAŚ w Rybniku, pan Paweł Polok, zapowiedział złożenie rezygnacji z członkostwa w naszym stowarzyszeniu. Tematem rozmowy były ostre słowa opublikowane przez Pawła Poloka na jednym z portali społecznościowych w reakcji na skandaliczne orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej. Reakcja ta spotkała się z krytyką w szeregach RAŚ jako naruszająca standardy dyskusji publicznej. Apelujemy do naszych członków i sympatyków o panowanie nad emocjami, zrozumiałymi w kontekście komunikatu wydanego w sprawie SONŚ przez Sąd Najwyższy. Łamanie przez sąd zasad państwa prawa musi spotkać się z krytyką. Działacze śląskich stowarzyszeń nie mogą jednak pozwolić sprowokować się do reakcji, które zamiast skupić uwagę opinii publicznej na istocie problemu, prowadzić będą do eskalacji konfliktu.”
Tekst poświęcam Pamięci Józefa Poloka (1958 -2008)




Komentarze
Pokaż komentarze (49)