Nigdy dotychczas nie napisałem tekstu o WOŚP Owsiaka. Nie napisałem, bo rozróżniam świat dorosłych i dzieci. Nigdy nie mogłem odmówić wrzucenia do skarbonki przysłowiowego grosika w sytuacji gdy stanęła przede mną grupka przebierających nogami z zimna dzieci, z czerwonymi noskami i z zziębniętymi rączkami. Po prostu bez względu na wszystko nie mógłbym. Nie akceptuję barbarzyństwa w stosunku do dzieci i zwierząt.
Nie akceptuję też barbarzyństwa, które kojarzy mi się z „dziewczynką z zapałkami”, chociaż zapewne to nie ten przykład i nie te czasy. Jest zapewne inaczej, a może i gorzej, bo cyniczniej, gdy te niektóre dzieciaczki wiszą mi „na rękawie” domagając się nachalnie „wrzutki” w czerwoną skarbonkę. Ja to rozumiem. Te dzieci nawet nie rozróżniają jaka jest wartość zebranych przez nie pieniędzy. Chodzi o to, żeby była ciężka. Możliwie najciężejsza. Taka presja, po prostu.
10 grudnia 2000 r, w zakolu Odry, niedaleko miejscowości Chobienia wędkarze zauważyli dryfujące zwłoki. Dariusz Jankowski wyszedł z biura swojej firmy 13 listopada i przepadł bez wieści. Po odnalezieniu zwłok okazało się, że został zamordowany w sposób wyjątkowo brutalny. To mogło być klasyczne morderstwo doskonałe, gdyby jego sprawca nie okazał się osobą o osobowości narcystycznej. To cecha charakterystyczna dla socjopatów, czyli ludzi rozróżniających dobo od zła, ale ukierunkowanych na własne dobro, czy też własną korzyść. Nie każdy socjopata jednak jest zabójcą.
Śledczy po okresie trzech lat wpadli na trop. W sieci ukazał się obszerny tekst – książka autorstwa Krystiana Bali zatytułowana „Amok” o treści pornograficzno-sadystycznej w której autor zawarł opis zabójstwa fikcyjnej osoby odpowiadający stanowi w jakim znaleziono zwłoki Jankowskiego.
- Związano go w coś, co nazywa się "nietypową kołyską" - ręce wykręcone do tyłu połączono sznurem z szyją w taki sposób, by ofiara w żadnym wypadku nie mogła się wyprostować, bo inaczej się udusi. W sposobie działania sprawcy było coś demonstracyjnego. Jakby chciał mężczyznę poniżyć i ośmieszyć, zostawiając go w samej tylko bluzie i slipkach. Bez butów. Zmaltretowanego wrzucił do rzeki -.
Śledczy doszli do powiązań zmarłego. Od roku 2005 rozpoczęto obserwację podejrzanego. Okazuje się, że zamordowany był przyjacielem jego żony z którą Bala pozostawał w separacji.
16 stycznia 2006 r. Krystian Bala zostaje osadzony w areszcie śledczym. Poddany badaniom na wariografie, nerwowo reaguje na dwa pytania: "czy był pan w pomieszczeniu, gdzie przetrzymywano Jankowskiego" i "czy wie pan, kto pozbawił życia Jankowskiego". Wobec niekorzystnych dla siebie rezultatów żąda powtórzenia testu i robi wszystko, aby zafałszować jego wyniki: zwleka z odpowiedziami, nie odpowiada wprost. Nie godzi się na powtórne badanie. To nie wszystko – zdobyto szereg innych dowodów nie pozbawiających wątpliwości, ze Bala zabił Jankowskiego.
Co ciekawe – w procesie nie wykorzystano jako dowodu jego książki „Amok”, co niezmiernie zdziwiło samego Balę i rozczarowało media. On przecież pragnął bardziej rozgłosu – bez względu na wymiar kary. Nigdy nie przyznał się do winy. Został skazany prawomocnie na 25 lat więzienia w roku 2007.
Dziś zaś Krystiam Bala deklaruje wsparcie dla WOŚP Jerzego Owsiaka. Nie wiem, czy będzie licytował swoje autografy na Allegro czy gdzie indziej. Może chce wypisywać dedykacje pod swoim „Amokiem”. To takie trochę z dreszczykiem. No i trendy lub exciting.
Ja mam jednak na koniec pytanie do Jerzego Owsiaka. Pecunia non olet. Czy pan „Sie ma” ma coś przeciw, a może za ?




Komentarze
Pokaż komentarze (37)