Zebe Zebe
2267
BLOG

Lot nad kukułczym stołem

Zebe Zebe Polityka Obserwuj notkę 32

 

Był to początek lat 90- tych ubiegłego stulecia. Sachs i Balcerowicz przekazywali nam, jakie to życie jest proste i logiczne. Jaki to w nas drzemie potencjał. Wałęsą wprowadzał nas w nowe obszary „japoniopodobne”, ktoś tam wcześniej mówiło ciepłych bułeczkach o dwunastej w nocy.
Mądre głowy na szkoleniach mówiły mi, że jak kopalnie padną, to można będzie pod ziemią pieczarki hodować, bo to się opłaci. Wszyscy byliśmy ekonomistami na spotkaniach w rodzinie i w planach na przyszłość.
Bierzcie przyszłość w swoje ręce – nawoływał ekonomista Wałęsa. Jedni kupowali telewizory, auta w „systemie argentyńskim”, inni hodowali po piwnicach grzyby na kosmetyki. Wpłacali własne oszczędności, bo poczuli się kapitalistami, ba poczuli się biznesmenami. Kto i jak na czym wyszedł, to wiemy. Nauczyliśmy się kapitalizmu.
Nauczyliśmy się wolnego rynku i chyba trochę zmądrzeliśmy.
Dziś już mało kto nabierze się na „piramidkę” ekonomiczną. No ale dziś jesteśmy znowu poddani eksperymentowi. Eksperymentowi politycznemu.  To dziś stosuje się wobec nas kolejny eksperyment, z którego tym razem powinniśmy wyjść z korzyścią. „Tylko głupiec myli się dwa razy”, jak mówi chińskie przysłowie. Czy damy się nabrać na kolejną piramidkę, tym razem polityczną ?
Czy uwierzymy, że jest wspaniale ?
 
Nie ulega wątpliwości , że lata 80-te były ostatnim tchnieniem wschodnioeuropejskiego komunizmu, który na skutek zachodnich restrykcji ekonomicznych oraz rozwoju nowych technologii, nieosiągalnych dla komunistów,   stał się bankrutem. Tak też było w Polsce. Dojście do władzy Gorbaczowa i jego pieriestrojka i związana z nią ogólna liberalizacja postaw,   dała nadzieję przywódcom demoludów na poprawę gospodarczą, a tym samym na utrzymanie władzy. Konieczna była liberalizacja gospodarki.
Wiadomym było, że komuniści nie zwrócą się z dramatyczną prośbą o pomoc do rządów krajów „zachodu” z przyczyn ideologicznych. Liberalizacja gospodarki tak, ale demokratyzacja życia obywateli nie – tak można by scharakteryzować pokrótce filozofię schyłkową komunistów, gdyż demokratyzacja wiązała się z ryzykiem utraty władzy.
 
 Od 1985 roku trwały więc rozmowy z lewicującym, liberalnym finansistą George Sorosem, który w latach 81-84 zaangażował się na Węgrzech w celu poprawy ich sytuacji gospodarczej. Trzy lata później rząd Rakowskiego rozpoczął program liberalizacji polskiej gospodarki.
Zanim jednak do tego doszło, odbyło się słynne spotkanie rządzących z opozycją w Magdalence. Na temat tego, co tam ustalono trwają do dziś gorące dyskusje. Jedno jest pewne. To tam eksperci solidarności, będący w istocie grupą lewicowych rewizjonistów w łonie doktryny komunistycznej, zostali przekonani do przyjęcia programu liberalnych reform , które miał przygotować Soros, a w zasadzie polecony przez niego Jeffrey Sachs.
 
Obrady Okrągłego Stołu nie miały w zakresie gospodarczym istotnego znaczenia. Dokonano jedynie ustaleń, co do przyszłego kształtu władzy w Polsce z potencjalnym udziałem strony opozycyjnej. By jednak być precyzyjnym, należy napisać, że nie całej opozycji, a jej lewego, przychylnego komunistom skrzydła. Kluczowe znaczenie odegrał w tych obradach triumwirat – Michnik – Kuroń – Geremek.
Wydaje się, że obie strony wzięły na siebie zobowiązania po równo. Ekipa komunistów zobowiązała się do zmarginalizowania partyjnego betonu, a lewicująca część opozycji, do wyeliminowania przeciwników ugody z komunistami, których od tamtego czasu zaczęto nazywać „oszołomami” i innego, podobnego typu określeniami.
 
 Po mianowaniu premierem Mazowieckiego, sprawy przyspieszyły. Mazowiecki zaproponował Sachsowi Leszka Balcerowicza do przeprowadzenia reform w Polsce.
Dziś można śmiało powiedzieć, że ówczesne elity władzy – tak komuniści, jak i eksperci solidarności – nie mieli zielonego pojęcia o tym, co Polsce zaproponuje Sachs.
Społeczeństwo nie zdawało sobie sprawy, że naprawę Polski dano w ręce domorosłym majsterkowiczom, początkującym pracownikom nauki, byłym działaczom partyjnym pozbawionym doświadczenia w jakimkolwiek zarządzaniu, a kierować nimi miał stosunkowo młody, wysoce kontrowersyjny teoretyk - ekonomista amerykański J. Sachs.
 Gazeta Wyborcza z 24.08.1989 w artykule pod tytułem „ Cud gospodarczy w Polsce ?” cytuje Sachsa: „Likwidujemy całkowicie inflację w ciągu sześciu miesięcy. Stopa życiowa zacznie wzrastać za pół roku (…) Nie dajcie sobie wmówić, że radykalny program gospodarczy wymaga cierpień i wyrzeczeń”.
 
Dziś, gdy zbliża się kolejna, prawie że okrągła rocznica Okrągłego Stołu, na pewno powróci temat roli, jaką odegrali bracia Kaczyńscy w tym wydarzeniu. Mainstream zapewne wykorzysta wszelkie możliwości, by uwiarygodnić sławetny deal wykorzystując  obu braci. Warto więc przypomnieć wywiad jaki Kaczyńscy udzielili swego czasu - wydany w formie książki -   „O dwóch takich… Alfabet braci Kaczyńskich” . Wywiad przeprowadzili Michał Karnowski i Piotr Zaręba.
To się samo broni pomimo ataków i podkontekstów sugerowanych przez środowisko GW i samą GW w osobie Dominiki Wielowiejskej. To się jednak nie broni w jej wersji. To się po prostu kompromituje. Ocena zawsze jest funkcją czasu. Dziś wiemy na tyle dużo, by krytycznie spojrzeć na tamten czas. Czas szansy zmarnowanej ?
A może na czas sukcesu ?
Raczej wątpię.
Zebe
O mnie Zebe

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka