Przyleciał 787, uroczyście - ale w sieci tu i ówdzie pojawiła się wiadomość bałamutna, ale mrożąca krew w żyłach potencjalnych pasażerów: otóz w jego konstrukcji niby brał udział ekspert ZP, niezrównany profesor Binienda, który dał się poznać jako twórca swoistej zabawnej aerodynamiki, mechaniki lotu , teorii 12 metrowego lotu urwanej ale nie mogącej się urwać końcówki skrzydła tu 154, oraz wykładów na żenującym poziomie nie tylko językowym ale i merytorycznym, prezentowanych na spotkaniach entuzjastów, którzy trochę przypominają historię Tymińskiego i partię "X".
PROSZĘ SIĘ NIE OBAWIAĆ. Pan Binienda nie był pracownikiem ani podwykonawcą Boeinga ani Rolls Royce'a, niczego nie konstruował, nie mówiąc o samolotach - jakichkolwiek.
Niewykluczone, że miał cos wspólnego z badaniem na swej uczelni materiału na osłonę silników, osłonę zapobiegającą skutkom rozpadu takiego Rolls Royca . Tylko - co najwyżej tyle..



Komentarze
Pokaż komentarze (5)