Czytam sobie komentarze po losowaniu grup eliminacyjnych do piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii i szlag mnie trafia. Znowu czuwała nad nami opaczność, przydzielając nas do najłatwiejszej grupy. Znowu zagramy z drużynami z drugiego i trzeciego szeregu w Europie, a już nasi wielcy fachowcy od „kopanej” łapią się za głowy, jacy to silni rywale przed nami… To jaka grupa byłaby w sam raz dla naszych Orłów? Nie róbcie jaj i wstydu oszczędźcie. Chyba lepiej trafić nie mogliśmy i nasze szanse na awans są bardzo duże. Zresztą, jak nie poradzimy sobie z Ukrainą, czy Czarnogórą, o Mołdawii nawet nie wspominam, to po jaką cholerę pchamy się na latynoski mundial?
Pisałem niedawno o naszej pokręconej mentalności. Zawsze wszystkie nasze niepowodzenia tłumaczymy sobie na sto możliwych sposobów. W przypadku naszych piłkarzy, komentatorzy i fachowcy mają dla nich wytłumaczenie jeszcze zanim dotkną futbolówki. Z Anglią – wiadomo – jesteśmy bez szans. Raz nam się fartnęło, ale to już się nie powtórzy. Czarnogóra, to praktycznie nowy „tygrys Europy” – niezwykle silny zespół, zdolny pokonać każdą potęgę, a połowa z niego gra w Jagiellonii Białystok i skompromitowała się z kazachskimi „leszczami” w pucharach. Kolejna trudna przeszkoda – Ukraina… Zespół, co najwyżej na tym samym pułapie, jak nasi. Tak samo polegną na EURO 2012, jak my. I kogo tu się bać? Acha, jest jeszcze bardzo silna Mołdawia i San Marino – ci, to przecież mali Włosi. Ta sama bajeczna technika, ta sama agresja i cwaniactwo…
Ludzie! Przestańcie się kompromitować! Trafiliśmy do kelnerskiej grupy! Jak nasi piłkarze z niej nie wyjdą, to powinni za karę zostać oddelegowani do budowy metra w Warszawie lub którejś ze śląskich kopalni, bo będzie to oznaczać, że nie są godni zakładać koszulki z orzełkiem na piersi. Przestańcie nas też wiecznie straszyć Angolami. To jest ledwie zespół z drugiej ligi światowej. Anglicy od 1970 roku, gdy MŚ były rozgrywane na ich boiskach, niczego w reprezentacyjnej piłce nie osiągnęli! To jest papierowy tygrys – jasne, że lepszy od naszych Orłów, jednak na pewno możliwy do pokonania. Anglia odnosi sukcesy jedynie w piłce klubowej, gdzie o sile drużyn w głównej mierze decydują obcokrajowcy.
Z niepokojem patrzę na zespół, który w bólach rodzi się pod wodzą Franciszka Smudy. Nie nastawiam się na jakiś spektakularny sukces na Euro 2012, ale wierzę w to, że wstydu nam chłopaki nie przyniosą. Patrząc na skład wylosowanej wczoraj grupy do MŚ 2014 już zaczynam odkładać pieniądze na wyjazd na Copacabanę. Po prostu nie wierzę w to, że z tak łatwej grupy można nie wyjść. Jasne, że nikt nam awansu nie ułatwi – przecież ani Ukraińcy, ani Czarnogórcy, czy Mołdawianie nie położą się na boisku przez biało-czerwonymi. Mam też nadzieję, że pojedziemy do Brazylii nie jedynie rozegrać 3 mecze – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)