Jeśli ktoś myślał, że mój karmnik jest tylko do patrzenia i w praktyce nie zda egzaminu, to się rozczaruje. Oba karmniki - zarówno ten kupiony jak i ten własnego pomysłu- funkcjonują doskonale i są chętnie odwiedzane przez sikorki bogatki.
W obserwowaniu sikorek mam wielką przyjemność i nawet za cenę rzadszego sprzątania balkonu z niej nie zrezygnuję.
Jeśli komuś potrzebne są twarde dowody na to, że przyjęte przeze mnie rozwiązanie (skrzynka po winie w charakterze karmnika) sprawdza się, to proszę bardzo - oto one...



Tutaj sikorka ma coś z dzięcioła...

To zdjęcie kojarzy mi się z zegarem z kukułką...


W karmnikach ciągle coś ulepszam (bo wciąż z czegoś nie jestem do końca zadowolona), więc między poszczególnymi zdjęciami mogą być drobne różnice.
Wszystkie zdjęcia robione są zza szyby, bo odwiedzające mnie sikorki są bardzo płochliwe, więc jakość jest jaka widać...


Komentarze
Pokaż komentarze (19)