Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
187 obserwujących
1449 notek
3440k odsłon
  1446   0

Budujemy wolnomierz - miernik poziomu wolnej woli

Ten przyrząd dziś jeszcze nie istnieje. Nie ma go jeszcze na stołach konstruktorskich. Nawet patentu jeszcze nie ma. To sprawa przyszłości. Jego przyszły konstruktor dziś jeszcze uczy się w liceum, marzy o tym by zostać fizykiem teoretykiem. Bo nie mam wątpliwości co do tego, że przyszłość należy do powiązania neorobiologii z fizyką. Sam mam takie marzenia i pomysły od lat, powoli, żółwim krokiem i bynajmniej nie najprostszą drogą się do celu zbliżam, jednak pracy jest przed nami wciąż ogrom, potrzebne są też nowe idee.

Zacznę dziś od wysłuchania bajki.  I chyba juz tak będzie, że tej wolnej woli poświęcę cały cykl notek. Przerwę ten cykl na chwilę, gdy będzie recenzja mojej pracy o algebrach Clifforda. A co mają wspolnego algebry Clifforda z wolną wolą? Coś mają. Właśnie pojawiło się ogłoszenie:


Advances in Applied Clifford Algebras

    Journal home Journal updates Call for Papers for Topical Collection: Machine...

Call for Papers for Topical Collection: Machine-Learning Mathematical Structures


Już dziś uczymy maszyny jak się uczyć i jak rozumować. Wolna wola to jednak głębiej idąca sprawa. Wynaga, jestem tego pewien, istotnego postępu w fizyce, w sczególności wymaga zrozumienia o co idzie z tym kwantowym splątaniem i nieoznaczonością.... Al wrócmy do bajki.

"Mam swoje sposoby by wykształcić wolną wolną wolę. .... Już ma 78%..."

I o to idzie. Pies z bajki ma już 78% wolnej woli. My, ludzie, jesteśmy daleko w tyle. W porywach mamy, jak mi się wydaje z samoobserwacji, co najwyżej 15%. Tak, że przyszły miernik poziomu wolnej woli, wolnomierz,  będzie wygladał jakoś tak:

image

Sprawa jest skomplikowana. Będziemy się do niej dopierać po trochę, metodą żółwia. Dziś poprzestanę na przytoczeniu dwóch fragmentów z książki Davida Eaglemana "Mózg incognito: wojna domowa w Twojej głowie".

David Eagleman jest neurologiem. Kieruje Laboratorium Percepcji i Działania w Baylor College of Medicine, USA.

Oto pierwszy fragment. Pokazuje jak problem wolnej woli jest skomplikowany:

"O  to,  czy  ludzkim  zachowaniem  kieruje  wolna  wola, od wieków toczy się zaciekła debata. Zwolennicy tej idei zazwyczaj  opierają  swoje  argumenty  na  subiektywnych doświadczeniach  osobistych  (czuję,  że  podjąłem  decyzję,  by w tym  właśnie  momencie  podnieść  palec),  które, jak  się  za chwilę  przekonamy,  mogą  być  bardzo  mylące Może  nam  się  wydawać,  że  nasze  decyzje  są  wynikiem wolnego  wyboru,  nie  mamy  jednak  przekonujących  dowodów na potwierdzenie  tej tezy.
Posłużmy  się  przykładem.  Mamy  wrażenie,  że  wolna wola skłania nas do wystawienia języka, skrzywienia twarzy lub zawołania  kogoś po  imieniu,  nie jest  ona  jednak konieczna  do  wykonania  tych  czynności.  Choroba  zwana  zespołem  Tourette'a  sprawia,  że ludzie  wykonują  niezamierzone  ruchy  i wydają  niezamierzone  dźwięki.  Cierpiący  na  nią  pacjent  może wystawić  język,  skrzywić  się lub  zawołać  kogoś  po  imieniu  -  chociaż  wcale  nie  zdecydował, że chce to zrobić Jednym  z typowych  objawów zespołu Tourette'a  jest koprolalia, niefortunna  skłonność do wypowiadania społecznie nieakceptowanych słów lub wyrażeń,  między  innymi  przekleństw  lub  rasistowskich komentarzy.  Na nieszczęście  chorych,  ich  niekontrolowane wypowiedzi zazwyczaj zawierają słowa, których w żadnym  wypadku  nie  chcieliby  w  danej  sytuacji  wygłosić. Koprolalia  jest wywoływana  widokiem  czegoś  lub  kogoś, co czyni daną wypowiedź  nieodpowiednią.  Dostrzegając osobę otyłą, chory może na przykład poczuć potrzebę zawołania:  „Tłuścioch!".  Niewłaściwość  danej  myśli wywołuje przymus wypowiedzenia  jej na głos. Tiki  ruchowe  i nieodpowiednie  słowa  wykrzykiwane przez  chorych  na  zespół  Tourette'a  nie  wynikają  z  tak zwanej  wolnej  woli.  Zaburzenie  to  ilustruje  zatem  dwie rzeczy:  po  pierwsze,  skomplikowane  działania  mogą  zachodzić  bez  jej  udziału.  Oznacza  to,  że  obserwując  złożoną czynność u siebie lub innych osób, nie  powinniśmy wnioskować,  iż została  ona  wykonana  umyślnie.  Po drugie, chorzy na zespół Tourette'a  nie są w stanie  powstrzymać  się  od  ruchu  czy  wypowiedzi:  ich  wolna  wola  nie jest  mechanizmem  nadrzędnym,  sprawującym  kontrolę nad  decyzjami  innych  części  mózgu.  Nie  mogą  powiedzieć  „nie".  Tak  w przypadku  braku  świadomej  decyzji, jak  i  niemożliwości  powstrzymania  się  od  czegoś,  dużą rolę odgrywa  element  przymusu.  Zespół  Tourette'a  to przykład  sytuacji,  w  której  wszyscy  są  zgodni,  że  świadoma  osoba  nie  jest  odpowiedzialna  za  decyzje  swoich zombie-systemów. Tego  typu  brak  wolności  wyboru  występuje  nie  tylko u  cierpiących  na  tę  chorobę,  lecz  także  przy  tak  zwanych  zaburzeniach  psychogennych.  U  osób  cierpiących na  turetyzm  zaburzenia  ruchu  dłoni,  kończyn  i  twarzy są niezależne  od woli, chociaż  wyglądają,  jakby  były zamierzone.  Wystarczy  jednak  zapytać pacjenta, czemu  na przykład  macha  palcami  w górę  i w  dół,  a  odpowie,  że nie ma kontroli nad własną dłonią. Nie może nie  machać palcami.  Podobnie  pacjenci  z rozdzielonymi  półkulami mózgu często mają zespół obcej  ręki, opisany w poprzednim rozdziale: jedna ręka mozolnie zapina guziki  koszuli, a  druga  w tym  samym  czasie  je  rozpina. Jedna  sięga  po ołówek, a druga ją odpycha. Pacjent może próbować, ale i  tak  nie  zdoła  zmusić  swojej  obcej  ręki,  aby  nie  robiła tego,  co  robi.  Decyzja,  aby  zacząć  lub  przestać  wykonywać  daną  czynność,  nie  należy do  pacjenta."

A oto drugi fragment. Mówiący o tym jak problem ten, mimo skomplikowania i trudności, jest ważny:

"Warto zatem apelować o to, by naukowcy  podchodzili do  swoich  badań  bez  uprzedzeń.  Oto  przykład:  w  mechanice  kwantowej  istnieje  pojęcie  „obserwacji".  Kiedy położenie  fotonu  zostanie  ustalone  przez  obserwatora, wówczas  stan cząsteczki  jest ograniczony  do  jednego określonego  miejsca,  podczas  gdy  chwilę  temu  miała ona  nieskończoną  ilość  możliwych  stanów.  O  co  chodzi  z tą  „obserwacją"?  Czy  ludzki  umysł  wchodzi  w  interakcje  z  materią?  Ta  nierozwiązana  jeszcze  kwestia może stać się wspólną domeną fizyki i neurofizyki.  Większość naukowców  uważa te dwie gałęzie  nauki za odrębne,  a  wkład  badaczy  starających  się głębiej  przeanalizować ich wzajemne związki bywa marginalizowany.  Wielu naukowców  szyderczo  stwierdza,  że  „skoro  mechanika kwantowa  jest pełna tajemnic  i świadomość też, na pewno muszą  być jednym  i tym  samym". Takie  lekceważące podejście nie przynosi korzyści omawianym  dziedzinom. Gwoli ścisłości, nie twierdzę, że pomiędzy  świadomością a  mechaniką  kwantową  istnieje  jakiś  związek,  lecz  że nie  jest  to  wykluczone,  a  odrzucanie  takiej  możliwości a priori  należy uznać za sprzeczne z duchem badań  i rozwoju  nauki.  Ludzie zakładają,  iż działanie  mózgu  da się do końca  wyjaśnić  jedynie w oparciu  o fizykę  klasyczną, ale  trzeba  pamiętać,  że  to  tylko  założenie  -  na  żadnym etapie  rozwoju  nie  można  być  pewnym,  jakich  elementów  układanki  jeszcze  nie  dostrzegamy. "

Zadanie jest trudne i poważne. Jego rozwiązanie zaważy na losie naszego gatunku. Więc nie wolno nam spoczywać.


Ciąg dalszy nastąpi....

Lubię to! Skomentuj187 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie