Układ otwarty
Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie, żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro" Życie jest religią.
191 obserwujących
1472 notki
3486k odsłon
  1492   0

Przypuszczenia o naturze czasu

Tytuł niniejszej notki pożyczyłem od Feliksa M. Leva, z jego artykułu p.t. "A Conjecture on the Nature of Time".  Lev to ciekawy człowiek. Fizyk teoretyk, pracował w Dubnej, jego specjalnością była relatywistyczna kwantowa teoria pola, a także mechanika kwantowa nad skończonymi polami Galois. Jego krótkie CV, a także dyskusję na temat jego podejścia do nierozwiązanych problemów fizyki kwantowej  można znaleźć na FQXi Forum.  Skończone pola i mnie ostatnio ciągnęły, kiedy to pracując nad ostatnią publikacją męczyłem się m.in. nad tym jak zdefiniować exponencjał operatora by miał także sens dla skończonych pół. Nie było ku temu żadnego racjonalnego powodu. Było jedynie moje mętne przeświadczenie, że "tak trzeba".

A teraz trafiłem na prace Leva. Kluczem do wszystkiego, według niego, są skończone pola. Najlepiej o charakterystyce p, gdzie p jest liczbą pierwszą. I to DUŻĄ liczbą pierwszą, bowiem, według Leva, czas jest funkcją p. Upływ czasu, to wzrost p. Pozbywamy się w ten sposób wszelkich niekończoności w fizyce, pozbywamy się liczb nieskończenie małych i nieskończenie dużych. Pozbywamy się kłopotów z podstawami matematyki i twierdzeniem Godla o niezupełności arytmetyki. Matematyka staje się dyskretna i skończona - taka, jak jej uczą programistów. To dobrze. Ale i źle. Bowiem pozbywamy się też tak przydatnego rachunku różniczkowego. A dotychczas podstawowe prawa fizyki formułowane były właśnie jako równania różniczkowe. Mechanika Newtona, Elektrodynamika Maxwella, grawitacja Einsteina.

Felix M. Lev napisał też obszerny artykuł zbiorczy "Finite Mathematics, Finite Quantum Theory and Applications to Gravity and Particle Theory". Obszerny, bowiem ma 293 strony. Dla mnie ciekawym jest i to, że jego koncepcje wiążą się z pięciowymiarową przestrzenią o symetrii SO(2,3) - grupa de Sittera. Jest tam więc także miejsce na "drugi czas". Wraz z "drugim czasem" muszą się zmienić nasze koncepcje przyczynowości, może się pojawić nowa, alternatywna, logika, a wraz z nia i inny sposób rozumowania na temat obiektów, tych materialnych i tych niematerialnych. O tym Lev nie wspomina, ale ja o tym myślę i to całkiem serio.

Tyle Lev. Jakoś mam wielki sentyment do Rosjan. Lev od roku 1999 mieszka w Kaliformi, zarabia na życie jako programista. Był czas, że i ja zarabiałem na życie jako programista (na Florydzie, a nie w Kalifornii). Mój nowy znajomy z Nowosybirska, Pavel Frantsuzov, mówi mi, że spędził w Ameryce 10 lat. Dzieci u niego w domu, w Nowosybirsku, rozmawiają ze sobą po angielsku!

imageJednak tę notkę chcę poświęcić innemu Rosjaninowi czy, jeśli ktoś woli, Ormianinowi Poniżej przytaczam obszerne cytaty z epopei p.t.  "Opowieści Belzebuba dla wnuka " , której  autorem jest Georgij Iwanowicz Gurdżijew.  Rzecz dotyczy natury czasu, i w notce dzisiejszej jest to tylko początek. Ten temat będę kontynuował w notkach następnych Tak obiecałem jednemu z moich Czytelników/Czytelniczek).  Cytaty będę poprzedzał wcięciem. Moje krótkie komentarze - bez wcięcia. Belzebub opowiada swemu wnukowi niesamowite historie ... Oto fragment streszczenia:

"Gurdżijew przedstawia w nich swoje idee w formie opowieści mitycznej, obejmującej dzieje całego wszechświata, podejmuje refleksję nad podstawowym problemem - znaczeniem ludzkiego życia. Ta imponująca, alegoryczna przypowieść o powstaniu kosmosu i wszelkich form życia opisuje dzieje różnych cywilizacji. Zawiera wnikliwą krytykę ludzkiej kondycji łagodzoną pełnym empatii poczuciem humoru autora. Niezwykły język książki opiera się wszelkim próbom klasyfikacji. Gandalf.com.pl"

Zatem: do dzieła. Belzebub tak zaczyna swoją "krótką historię czasU"

Ponieważ nie znasz jeszcze, mój chłopcze, wyjątkowych właściwości czasu, powinieneś więc w pierwszej kolejności dowiedzieć się, że prawdziwa nauka obiektywna definiuje to kosmiczne zjawisko w następujący sposób:


„Czas jako taki w ogóle nie istnieje; jest to tylko całokształt rezultatów wypływających ze wszystkich zjawisk kosmicznych obecnych w danym miejscu".

Hmm.... Ale te "rezultaty" się "zmieniają". I te zmiany się jakoś dodają? Nawrastwiają? Jest w tym jakiś porządek? Skąd się bierze?


Czasu samego w sobie żadna istota nie może ani pojąć rozumem, ani odczuć za pomocą którejkolwiek zewnętrznej lub wewnętrznej funkcji istnieniowej. Doznawanie go jest niemożliwe, i to bez względu na poziom instynktu, który się budzi i jest obecny w każdym mniej więcej samodzielnym skupieniu kosmicznym.

Ale jest on, ten "czas sam", czy go nie ma?  Jeśli jako taki nie istnieje, to nic dziwnego, że żadna istota go pojąć nie może....


Czas można określić jedynie, porównując różne zjawiska kosmiczne zachodzące w tym samym miejscu i w tych samych warunkach, w których się stwierdza jego istnienie i go rozważa.

Ciężko mi pojąć o co tu idzie....


Należy dodać, że w Wielkim Wszechświecie wszystkie bez wyjątku zjawiska, niezależnie od tego, gdzie powstają i się manifestują, są po prostu kolejnymi zgodnymi z prawem „rozdrobnieniami" pewnego całościowego zjawiska, którego pierwotnym źródłem jest Przenajświętsze Słońce Absolut.


To Slońce Absolut to, jak rozumiem, taki Główny Architekt. Robi plany i daje do zrealizowania.


To dzięki temu wszystkie kosmiczne zjawiska, gdziekolwiek by zachodziły, „obiektywizują się".

Tego mi właśnie, obiektywizacji. Tego brakuje w mechanice kwantowej. Pisałem o tym w moim artykule p.t. "How and when quantum phenomena become real?" Rozmawiałem wczoraj o tym z moimi nowymi znajomymi z Nowosybirska.


A realizacja takich kolejnych zgodnych z prawem „rozdrobnień" odbywa się pod każdym względem - nawet ich inwolucji i ewolucji - w oparciu o podstawowe kosmiczne prawo świętego Heptaparaparszynoch.

Czyli jakby skoki kwantowe są wbudowane w te najbardziej pierwotne prawa? Jedna, wbrew tem co Einstein sądził, "Pan Bóg gra w kości?"


Jedynie czas nie ma wartości obiektywnej, gdyż nie jest rezultatem rozdrobnienia jakiegoś konkretnego zjawiska kosmicznego. A ponieważ z niczego nie powstaje i, pozostając samowystarczalnie-niezależnym, zawsze się miesza ze wszystkimi przejawami, to tylko on w całym Wszechświecie zasługuje na miano „Idealnie Unikatowego Subiektywnego Zjawiska".


Hmm.... Czas - zjawissko subiektywne. Gdzieś to slyszałem. Ale co to znaczy "subiektywne"? Że on jest tylko w naszj świadomości? Ale co to jest ta świadomość?


Tak więc, mój chłopcze, tylko Czas lub, jak niektórzy mówią, „Heropas", nie ma źródła, które warunkowałoby jego powstanie, i jedynie on, na podobieństwo Bożej Miłości, zawsze, jak już ci powiedziałem, płynie niezależnie, sam z siebie, łącząc się w określonych proporcjach z wszelkimi zjawiskami, które zachodzą we wszystkich obecnych w danym miejscu tworach naszego Wielkiego Wszechświata.

Podoba mi się to, nawet jakby czuję, że jest w tym głęboka prawda. Ale żebym był przez to mądrzejszy? Nie powiem.



Lubię to! Skomentuj160 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie