Właśnie wróciłem z Krynicy, gdzie po raz pierwszy można było zobaczyć prawdziwych liderów narodowych państw nadchodzącej Nowej Europy - choć w gruncie rzeczy starej Europy, do jakiej pragnęliśmy wejść, gdy nad Wisłą i Dunajem siedziały na sowieckich bagnetach marionetkowe reżimy komunistyczne.Dziś świat jaki znaliśmy za "żelazną kurtyną" i do jakiego pragnęliśmy należeć podlega destrukcji. Można by wręcz powiedzieć Europe, tak jak zwykł mawiać pan Jowialski Aleksandra Fredro: "Znacie?", a gdy w odpowiedzi słyszał "Znamy! znamy!", to mówił: "No, to posłuchajcie..."
Dziś też możemy po raz kolejny powtórzyć to samo, co Europa zna, ale odrzuciła. To co legło u podstaw tworzenia Unii Europejskiej, a więc państwa narodowe, dla których Unia miała być funkcjonalnym narzędziem ekonomicznej współpracy, solidarności i otwartych granic wewnętrznych. Dziś zamiast tego mamy Unię z brukselską biurokrację uzurpującą sobie funkcje polityczne i ideologiczne. Unię dążącą do samozagłady Unii do jakiej pragnęły przystąpić nowe państwa członkowskie po 1989 r.


Komentarze
Pokaż komentarze