Blog
w sposób cudowny i przedziwny stworzony świat
Arkadiusz Robaczewski
Arkadiusz Robaczewski filozof, publicysta.
0 obserwujących 109 notek 71351 odsłon
Arkadiusz Robaczewski, 27 lutego 2012 r.

O pysze arcybiskupa Marcel'a Lefebvre'a

Spore zainteresowanie budzi pośród katolików stan relacji miedzy Stolicą Apostolską, a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X (Fraternitas Sacerdotalis Sancti Pii X, FSSPX). Jest ono zrozumiałe, bowiem nawet laickie, w innych sprawach zwyczajnie wrogie Kościołowi, media, tej akurat sprawie oddają dużo miejsca na swych łamach. Jest natomiast zastanawiające, że wielu katolików, zwykle wyczulonych na manipulacje mediów laickich, katolików oddanych sprawom Kościoła – powtarza, a może owym mediom bezwiednie podpowiada, nieprawdziwe informacje, których motywem przewodnim wydaje się być „zaklinanie” rozłamu w Kościele. Notatki, czy artykuły publikowane na temat FSSPX w Gazecie Wyborczej czy Polityce, niczym się nie różnią od tych, które możemy przeczytać w Naszym Dzienniku, Niedzieli, bądź na portalu Fronda – z szacunkiem, jaki należy się tym trzem ostatnim tytułom.

 

Może zresztą w tym sądzie jestem niesprawiedliwy. Bowiem media zaangażowane, komentując toczone właśnie rozmowy między Stolicą Apostolską, a FSSPX nie omieszkają wyrazić swego żalu – „Oto mamy potwierdzenie schizmy! Gdyby lefebryści zechcieli się ukorzyć! Dlaczego nie chcą być posłuszni? Dlaczego tak uparcie tkwią przy tym, co minęło?”

 

Otóż trzeba najpierw powiedzieć, że FSSPX nie jest w stanie schizmy, a rozmowy, które się toczą, nie dotyczą, jak to nader często, niestety zbyt często, możemy przeczytać w notatkach prasowych, „powrotu schizmatyckiego Bractwa do Kościoła”, a pośród innych, ważniejszych spraw doktrynalnych, chodzi również tylko o uregulowanie statusu Zgromadzenia, które wewnątrz Kościoła i tak pozostaje. Powiedziano na ten temat już bardzo wiele, jest kilka wiążących wypowiedzi różnych dykasterii Stolicy Apostolskiej, które można podsumować stwierdzeniem: Bractwo kapłańskie św. Piusa X nie jest Bractwem schizmatyckim.

 

Dla porządku tylko przypomnę kilka wypowiedzi. Na początek słynna i najczęściej przytaczana w kontekście wyjaśnień rzekomej schizmy wypowiedź Edwarda kard. Cassidy’ego, w latach 1989-2002 Przewodniczącego Papieskiej rady ds. Jedności Chrześcijan, który na zapytanie dlaczego z Bractwem nie jest prowadzony dialog ekumeniczny i nie jest ono objęte, na równi z innymi schizmatyckimi wspólnotami, dialogiem ekumenicznym, odpowiedział bez żadnej dwuznaczności:

 

„(…) Chciałbym od razu podkreślić, że ‘Dyrektywy Ekumeniczne’ nie obejmują Bractwa Św. Piusa X. Sytuacja członków tego Bractwa jest wewnętrzną sprawą Kościoła Katolickiego. Bractwo nie jest innym Kościołem, lub związkiem wyznaniowym w znaczeniu używanym w Dyrektywach. Bez wątpienia Msza św. i sakramenty św. udzielane przez księży Bractwa są ważne”.

 

Warto tu dodać, co zapewne nie jest już tak oczywiste jak wymowa tego cytatu, że kard. Cassidy nie sytuował się w kręgu sympatyków Bractwa. Ba, nawet nie reprezentował tzw. „konserwatywnego skrzydła” Kurii Rzymskiej. Stwierdził fakt, który może jemu samemu nawet nie był na rękę, choć był o tyle wygodny, że uwalniał go od obowiązku podejmowania „dialogu”. Łatwiej mu się bowiem dialoguje z protestanckimi – nie bójmy się tego słowa – heretykami, których jedynym celem jest dialog, a nie prawda – i w związku z tym nie stawiają kłopotliwych kwestii. Z Bractwem, na szczęście dla niego, „dialogu” prowadzić nie musiał, co pozwoliło mu pozostać w roli ekumenicznego dialogisty.

 

FSSPX nie postępuje też jak „grupa schizmatycka”. Nie tworzy odrębnych od rzymskiego Kościoła struktur, nie ogłosiło żadnej kościelnej władzy, poza władzą wewnątrz Bractwa. W zakrystiach kościołów i kaplic Bractwa, tak jak w pozostałych katolickich zakrystiach na całym świecie, umieszczone są podobizny aktualnego Papieża i ordynariusza. Również kapłani i biskupi Bractwa, odmawiając Kanon, wymieniają (tak przynajmniej deklarują – kwestionowanie deklaracji byłoby aktem złej woli) aktualnego papieża i biskupa miejsca. Biskupi Bractwa nie uzurpują sobie żadnej władzy administracyjnej w Kościele, a ich „biskupstwo” realizuje się w udzielaniu sakramentów bierzmowania i kapłaństwa. Zarówno kapłani, jak i wierni uznają też władzę Papieża nad całym Kościołem katolickim.

 

No tak – zakrzykną zaraz obrońcy jedności Kościoła – ale abp Lefebvre wyświęcił bez zgody papieża biskupów! Powodowany pychą, okazał nieposłuszeństwo papieżowi! Przez to sam ściągnął na siebie ekskomunikę. Nie ma z nimi rozmowy, dopóki nie padną na kolana i nie uznają papieskiej władzy!

 

Co do uznawania władzy papieskiej – wyjaśniłem sprawę powyżej. Jeśli zaś chodzi o nieposłuszeństwo abpa Lefebevre’a, to, mój Boże, gdyby owi obrońcy jedności i sędziowie arcybiskupa Lefebvre’a znali okoliczności dramatu, gdyby widzieli dźwignie, jakie wówczas, pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku pracowały, by nie dopuścić do zgody Papieża na święcenia biskupów – zapewne byliby dziś sędziami mniej surowymi. Nie miejsce tu na opisywanie szczegółów. Dość powiedzieć, że najpierw zasłużony dla Kościoła, potem, nagle, wielokrotnie atakowany tak przez prasę liberalną jak i katolicką, upokarzany, ciągany przed różne kurialne i specjalne komisje, sędziwy sterany w służbie Kościołowi arcybiskup, w czasie bezpośrednio poprzedzającym swą decyzję, ze łzami i błaganiem w oczach antyszambrował w różnych dykasteriach watykańskich. Robił to, by uzyskać to, co tak hojnie udzielane jest innym biskupom, którzy co prawda otwarcie nie kwestionują doktryny Kościoła, natomiast, bywa, pozostają w akcie „milczącej apostazji”. Chodzi o zgodę na wyświęcenie swoich następców, którzy mogliby przekazywać władzę kapłańską. Mimo pokory i wykorzystania wszystkich dostępnych i niedostępnych ścieżek – nie udało się. Czy dzisiejsi „obrońcy jedności” naprawdę myślą, że decyzja o sakrze bez zgody Papieża dla tego sędziwego, stojącego już w obliczu śmierci kapłana, misjonarza, wychowawcy, nauczyciela, pasterza Kościoła, który patrzył, jak pustoszeją seminaria, jak wiara katolicka znika z krwiobiegu zachodniego Kościoła, jak w seminariach naucza się herezji, a imię Chrystusa, Matki Bożej i świętych jest bezkarnie, bez żadnej reakcji ze strony pasterzy, lżone i poniewierane, była aktem pychy? Na Boga! Bądźmy w tej sprawie mniej surowymi sędziami!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

arob@hot.pl

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @deda Ooo, to wspaniale! Wielkie dzięki i cześć dla takiego Kapłana...
  • @breakwater Tyle,że wspomnianie radio swieckie służy deewangelizcji z definicji. Radio Maryja...
  • Zdecydowanie bronię Pana Senatora! Pan Senator z cała pewnością jest przeciw tzw. aborcji i...

Tematy w dziale