Jesteś człowiekiem religijnym i kochasz piłkę nożną? Uważaj! Nie wpuszczą cię na mecze, jeżeli będziesz miał przy sobie symbole religijne. To absurd – mówią sportowcy, kibice, duchowni i politycy. Tylko szef PZPN-u Grzegorz Lato nie widzi problemu: do spraw religijnych są kościoły.
W regulaminie dotyczącym Stadionu Narodowego wydanym przez Polski Związek Piłki Nożnej zamieszczono wykaz zakazanych przedmiotów, których nie wolno wnosić na Stadion Narodowy oraz inne obiekty, na których będą rozgrywane mecze Euro 2012. Wśród symboli zakazujących wnoszenia m.in. broni, noży, butelek, strzykawek, petard i parasoli znajduje się przekreślona kartka i wyjaśnienie: „Materiały rasistowskie, ksenofobiczne, polityczne, religijne i propagandowe”.
Miłośnicy piłki nożnej łapią się za głowę: „absurd”, „chora decyzja”, a nawet „idiotyzm” to słowa najczęściej pojawiające się w komentarzach na ten temat. – To sytuacja kompletnie absurdalna, nie rozumiem w ogóle celu takiego zakazu. Rasistowskie, ksenofobiczne – OK, ale religijne? – pyta zdziwiony Wojciech Wiśniewski z Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców.
Kiedy prosimy o komentarz ks. Adama Zelgę, kapelana polskiej reprezentacji za czasów Jerzego Engela, duchowny się denerwuje.
– Czy dlatego że noszę medalik, który 50 lat temu w dniu chrztu dała mi mama, nie będę mógł wejść na mecz? Kto wpadł na tak głupi pomysł? W czyjej głowie on się zrodził? – mówi oburzony. – Wszystko przez ten chory cywilizacyjny klimat. Czas wreszcie go uleczyć. Niech pan to napisze, bo ja już nie mogę tego znieść – grzmi.
Legendarny bramkarz z drużyny Orłów, obecnie poseł PiS-u Jan Tomaszewski, mówi dosadnie: – To idiotyzm, w czasie kiedy UEFA zdejmuje zasieki i chce, żeby stadiony były jak najbardziej przyjazne, u nas wprowadza się takie idiotyczne zakazy. Oto jest cały PZPN. Zapytajcie ich, czy może zakażą zawodnikom czynić znak krzyża przed wejściem na murawę albo po strzeleniu gola.
Przypomina, że jako zawodnik zawsze żegnał się przed meczem.
Adam Hofman z PiS-u rysuje scenariusz niczym z komedii absurdu: – Kiedy na mecz przyjadą hiszpańscy katolicy, to będą musieli oddawać różańce karkom z ochrony. Zwraca uwagę, że niedawno LOT próbował wyeliminować krzyżyki z pokładów samolotów, a teraz PZPN próbuje zrobić to samo na stadionach.
Dobrą minę do złej gry próbuje robić Grzegorz Lato. Zapewnia, że nikt nie będzie sprawdzał, czy kibice przyszli na mecz z krzyżykami na szyi. Tłumaczy, że w zakazie tym chodzi o to, by na stadionach nie dochodziło do napięć z powodów religijnych. Zapewnia: – Jestem chrześcijaninem z krwi i kości, chodzę do kościoła, a zakaz mi nie przeszkadza. Do spraw religijnych są kościoły, a my się bawimy w sport – ucina rozmowę.
Hofman nie ma wątpliwości, że Lato i działacze PZPN-u prezentują myślenie rodem z PRL-u. – Za komuny Kościół też miał siedzieć cicho w kruchcie – przypomina.
Samuel Pereira/GPC



Komentarze
Pokaż komentarze (2)