5 obserwujących
22 notki
16k odsłon
234 odsłony

KOCIE STRATEGIE ULICZNE

Wykop Skomentuj1



Jako inżynier od hodowli istot niehumanoidalnych postanowiłem podzielić się z czytelnikami spostrzeżeniami z moich wieloletnich obserwacji terenowych dotyczących kocich taktyk pokonywania przeszkód typu droga. Otóż, można zaobserwować następujące strategie:


NA RYMPAŁ.
Sposób preferowany przez młodsze koty. Zapewne inspirowany obserwacją zachowań zajęcy, które wyłącznie tak pokonują drogę. Polega to na rozpędzeniu się prostopadle do krawędzi ulicy i przecięciu przeszkody bez utraty prędkości. Zarówno wśród kotów jak i zajęcy metoda ta czasami prowadzi do ofiar. Ludzie komentują ją zazwyczaj stwierdzeniem: „Co to, k***a, było!?”


NA PRZYCZAJĘ.
W ten sposób przecinają ulicę koty o bardziej analitycznym umyśle. Polega to na ukryciu się w pobliżu pobocza i wypatrywaniu odpowiedniego momentu. Gdy taki zdaniem zwierzęcia nastąpi - wskakuje na drogę. Należy dodać, że system analizy sytuacji kotów nie koniecznie jest kompatybilny z ludzkim. Często się zdarza, że kierowca widzi z daleka kota obserwującego jezdnię, który z sobie tylko znanych powodów postanawia przedostać się na drugą stronę, tuż przed jego pojazdem. Zazwyczaj koty dokonują właściwych obliczeń i uzyskują oczekiwany rezultat. Najczęstszą reakcją kierowcy jest przeciągły okrzyk: „Je**ny!”..


NA HRABIEGO.
Wbrew pozorom jest to dosyć skuteczna strategia. Kot nigdzie się nie spieszy i spokojnym krokiem wkracza na ulicę. Nie zwraca przy tym uwagi na natężenie ruchu i bez pośpiechu przechodzi na drugą stronę. Zwierzę słusznie zakłada, że to w interesie prowadzącego pojazd jest nieuszkodzenie go za pomocą kota. Trudno tu ocenić reakcję kierowców, gdyż zależy to od rodzaju manewru jaki, przy okazji, zwierzę wymusiło. Niestety nie zaobserwowano, by kot pozostał na miejscu zdarzenia, aby zaświadczyć zdenerwowanemu kierowcy, który najechał innego zdenerwowanego kierowcę, że rzeczywiście tamtędy przechodził.

Podsumowując:
Nie wszystkim wpadkom, którym ulegają koty winni są ludzie. Natomiast wszystkim wypadkom, w których giną jeże już tak. Trzeba być mało rozgarniętym, by wjechać na wolno poruszający się obiekt wielkości cegły. A gdyby to nie był jeż tylko naprawdę spory kamień? I takich kamieni życzę pędzącym po zmroku po podmiejskich drogach potencjalnym mordercom jeży.


Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości