Kuba Rozpruwacz postać przez większość z nas rozpoznawalna, jednak jego tożsamość przez lata owiana tajemnicą.
Jak podaje Gazeta pl:
„Wygląda na to, że po 126 latach jedna z największych zagadek historii została rozwiązana. Kubą Rozpruwaczem nie był wnuk królowej Wiktorii ani jej lekarz. Morderca pochodził najprawdopodobniej z wielkopolskiej Kłodawy. To wschodni cypel województwa, tuż przy granicy z Kongresówką. Bliżej stąd do Kutna niż do Poznania.
Zbrodniarz nazywał się Aaron Mordke vel Kośmiński.
Morderca nie tylko podrzynał kobietom gardła, ale też wycinał piersi, narządy płciowe i organy wewnętrzne.Policja była bezsilna. Podejrzewano ludzi z medycznym wykształceniem, rzeźników i kuśnierzy. Nad sprawą Rozpruwacza pracował cały Scotland Yard. Przesłuchano ponad 2000 osób, z których wyłoniono ponad 300 podejrzanych, a 80 zatrzymano.
Na liście podejrzanych był m.in. znany malarz, były premier, a nawet wnuk królowej. Ten ostatni najbardziej rozpalił wyobraźnię filmowców, którzy z upodobaniem przedstawiali właśnie taką wersję wydarzeń. Filmów z londyńskim mordercą w roli głównego złego powstało kilkaset. Z jego zagadką mierzył się Sherlock Holmes. W 2001 roku do kin wszedł film "Z piekła rodem", w którym zagrał Johnny Depp.
Mijały lata, zagadka fascynowała badaczy i pasjonatów. Do tych ostatnich należy Russel Edwards, brytyjski biznesman, który w 2007 roku kupił na aukcji zakrwawiony szal mający należeć do Catherine Eddowes, czwartej ofiary. Szal miał być zabrany z miejsca zbrodni przez sierżanta, który podarował go żonie. Ta nie chciała go nosić, bo były na nim ślady krwi. Przeleżał więc w szafie kilka pokoleń, aż siedem lat temu trafił pod młotek.
Edwards oddał go ekspertowi od biologii molekularnej dr. Jariemu Louhelainenowi z liverpoolskiego uniwersytetu Johna Mooresa. Ten, korzystając z kamery na podczerwień oraz nowoczesnych technik pozyskiwania DNA, znalazł na materiale ślady krwi. Potem odnalazł potomków Kośmińskiego.
- Ustaliliśmy definitywnie, kategorycznie i absolutnie, że mordercą był Kośmiński - przekonuje Edwards cytowany w "Guardianie". - Nie uwierzą w to tylko ci, którzy chcą, żeby trwał mit nieuchwytnego mordercy. Ale prawda jest taka, że go zdemaskowaliśmy.
Nagle odkryta tożsamość Kuby Rozpruwacza budzi oczywiście wątpliwości. Richard Cobb, który w Londynie oprowadza wycieczki "śladami Kuby Rozpruwacza", przekonuje na łamach "Timesa", że szal był dotykany przez wiele osób i pozyskane z niego próbki nie mogą być wiarygodne. Dr Louhe-lainen twierdzi jednak, że wątpliwości nie ma, i dodaje, że jeszcze pięć lat temu ustalenie tożsamości Rozpruwacza takimi metodami, jakimi on tego dokonał, byłoby niemożliwe.
Szum wokół teorii doktora z pewnością dobrze wpłynie na sprzedaż książki Edwardsa. Czy również Kłodawa może skorzystać?”
Źródło : Gazeta pl
I tak niewątpliwie potwierdza się teoria, „nie ważne jak gadają ,byle by gadali”. Może niewielka Kłodawa nie zasłynie z Kopalni Soli, sielskich anielskich widoków, pięknych lasów, a z seryjnego mordercy i wycieczek „śladami nieuchwytnego"?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)