W czasach nowożytnych powstała i obowiązywała prymitywna teoria ekonomiczna nazwana merkantylizmem. Jedna z tez tej teoria mówiła, że bogactwo polega na posiadaniu jak największej ilości złota i srebra. Po przemyśleniu bajki o królu Midasie można łatwo dojść do wniosku że złoto nie zawsze przynosi szczęście. Teraz w dobie pieniądza fiducjarnego widzimy że bogaczem można być nie posiadając ani jednej sztaby złota.
Okazuje się że we współczesnym świecie funkcjonuje nowa teza merkantylna, tylko miejsce kruszców zajęły pieniądze i obligacje najpotężniejszych państw, w szczególności USA i Europy (a tak dokładnie to strefy euro). Wiele państw gromadzi te walory jako gwarancję swojego bogactwa i bezpieczeństwa w "czarnej godzinie". Np. ogromne ilości obligacji amerykańskich zgromadziły Chiny. Te rezerwy powstały z ciężkiej pracy Chińczyków, którzy za półdarmo sprzedawali swoje produkty w zamian za te właśnie obligacje, zamiast np. sprowadzać z USA towary potrzebne Chińczykom. Na całe szczęście rząd chiński ostatnio odstąpił od swojej szkodliwej neomerkantylistycznej polityki - przestał przepłacać za dolary, skup wyrównał się ze sprzedażą i rząd chiński zaprzestał dalszego skupywania amerykańskich obligacji. Amerykanie mają pretensje że Chińczycy nie chcą kupować ich obligacji ale rząd chiński już zmądrzał i więcej już Amerykanom nie chce się podkładać.
Okazuje się że neomerkantylizm zamieszał w głowach nie tylko rządu chińskiego, ale i wielu innych rządów wśród nich rządu polskiego. Neomerkantylizm przejawia się w Polsce w trzymaniu względnie dużych rezerw walutowych przez NBP. Pretekstem do trzymania tych rezerw jest że podnoszą one zaufanie do złotego. W rzeczywistości jak był kryzys złotego to NBP nie interweniował i... złoty się obronił, bo głównym gwarantem wartości złotówek nie są rezerwy NBP tylko to że wiele osób i firm w Polsce jest gotowych sprzedawać za złotówki wielkie ilości atrakcyjnych towarów.
Neomerkantylistyczne trzymanie dużych rezerw walutowych jest szkodliwe i kierownictwo NBP powinno te rezerwy sprzedać najlepiej w chwili gdy złotówka będzie osłabiona - wtedy otrzyma dużo złotówek, a jednocześnie ta sprzedaż poprawi kurs złotego. Uzyskane złote NBP powinien wpłacić do budżetu a rząd powinien je przeznaczyć na spłatę długu. Przekazanie rządowi złotych przez NBP nie spowoduje inflacji bo nie będą to nowo wykreowane złotówki tylko ściągnięte z rynku i tyle samo ile zostanie ściągnięte, na ten rynek przez budżet wróci.
Potem na wypadek jakiegoś dużego osłabienia złotego NBP powinien mieć otwartą linię kredytową z EBC, a może nawet z FED, powinien sprzedać pożyczone waluty po wysokim kursie, a gdy kursy wrócą do normalnej wysokości odkupić waluty, oddać dług i zostanie mu zysk.
Janusz Baczyński


Komentarze
Pokaż komentarze (4)