Do opinii publicznej dotarła informacja, że Radzie Nadzorczej Kompanii Węglowej SA przewodniczy wybitny, doceniany nawet za granicą, profesor z dziedziny kopalnictwa, który jednakże formalnie nie spełnia warunków aby się w radzie nadzorczej znaleźć, bo nie ma, na pewno łatwego do zrobienia dla profesora, kursu kończącego się egzaminem. Ta informacja wywołała dyskusje co z tym fantem zrobić.
Aby prawidłowo ocenić sytuację trzeba zauważyć że gdy profesor pracuje na stanowisku odpowiadającym jego wykształceniu i umiejętnościom np. na uczelni, to wytwarza on ogromnie dużo korzyści dla społeczeństwa co zresztą zgodnie zasadami wolnego rynku w jakimś tam stopniu odzwierciedla jego wynagrodzenie, które na pewno jest dużo większe niż np. szeregowej pracownicy Biedronki. Pracując w radzie nadzorczej profesor wytwarza o wiele mniej wartości dodanej, jego wielki potencjał jest marnowany. Licząc wielkość utraconych korzyści społecznych jest to gorsza patologia niż gdy magister, który i tak nie może znaleźć w kraju pracy, wyjeżdża do Anglii i tam pracuje na zmywaku.
Pobieranie wynagrodzeń od spółki przez członków rad nadzorczych powoduje wiele patologii* a wśród nich jest ta że te wynagrodzenia skłaniają wybitnych ludzi do wykonywania prac które prawidłowo mogą wykonać ludzie nie wybitni. Koszty działania rady nadzorczej powinni ponosić właściciele spółki. W wypadku gdy właścicielem spółki jest państwo, w radach nadzorczych powinni zasiadać wyznaczeni urzędnicy. Praca w radzie nadzorczej nie powinna być dodatkowo wynagradzana, urzędnik powinien ją wykonywać w ramach swoich normalnych obowiązków.
Bacz
* Patrz: http://bacz.salon24.pl/479453,place-zarzadow-i-rad-nadzorczych


Komentarze
Pokaż komentarze (2)