Banki centralne prowadzą politykę niskich stóp procentowych, która niby ma wspomagać gospodarkę przez ekspansję kredytu, ale to działa jak alkohol: codzienne picie lampki wina to nawet lekarze zalecają, ale picie codziennie pół litra wódki prowadzi do alkoholizmu i degeneracji. Trzeba odejść od tej chorej polityki zachęcającej ludzi i rządy do dużego zadłużania się bo z tego stanu łatwo wpaść w pętle zadłużenia. Stopy procentowe NBP powinny być trochę powyżej rynku - aby NBP był niezawodnym, choć nie najtańszym, źródłem kredytów dla banków mających mimo dobrego bilansu finansów za małą płynność. W ten sposób ceny kredytów ustalą się na poziomie równowagi między podażą wynikającą z kapitału banków i zgromadzonych przez nie depozytów a potrzebami kredytobiorców. Na pewno będzie to cena wielu procent tak że nie będzie opłacalne branie kredytów na 20 czy trzydzieści lat, a właśnie to że ludzie i rządy brali kredyty na bardzo długie okresy jest ścieżką prowadzącą wielu do niemożności spłacenia kredytów po niekorzystnych zmianach na rynku nieruchomości. W Polsce oprócz spadku cen nieruchomości wielu kredytobiorców ma kredyt we frankach który mocno zdrożał, w związku z tym muszą spłacać dużo więcej złotych niż zakładali w momencie brania kredytu.
RPP co miesiąc powinna ustalać jaką kwotę NBP ma tym razem wykreować i wpłacić budżetu aby inflacja była w celu.
Bacz


Komentarze
Pokaż komentarze (10)