2 obserwujących
27 notek
6316 odsłon
132 odsłony

trzech kolegow z 5tej klasy

Wykop Skomentuj1

Trzech kolegów z klasy 5a (a może trochę później). 

To była piąta albo szósta klasa. 

Pani dała nam za zadanie spytać się rodziców lub krewnych, o jakąś najstraszniejszą historię wojenną.

Zacząłem się pytać w domu: ciotka mi powiedziała, że oni żadnych wielkich przygód nie mieli; tylko wujek był wzięty do wojska sowieckiego i jakiś wariat tłukł go młotkiem po głowie za nazwisko.
- Ale przecież twoja mama! Tak - przecież ona nawet była aresztowana przez Niemców...

Poczekałem na mamę.
A tu są dwie jej historie.
Pierwsza, to praca w drukarni niemieckiej. 

Drukarnia drukowala różne rzeczy, między innymi mapy wojskowe.
Drukowali też karty do gry, jak im został papier - mama potem sprzedawała na targu.
To była taka polsko-niemiecka społka: drukarz Niemiec i Polka jako dystrybutor. 

Kiedyś do mojej babci, wieczorem przyszedł sąsiad ze "znajomym".
Szanowna Pani. Pani córka pracuje w drukarni - czy można z nią porozmawiać? 
Był to ktoś z AK, z wywiadu. Wpadł na pomysł, że skoro drukują mapy, to pewnie mają odpady i może by mama je wynosiła. Domyślacie sie chyba jaki to byl poziom wiadomości: rozlokowanie wojsk, plany akcji wojskowych i pewnie wszystko o niesamowitej wartości wywiadowczej.

No i wynosiła. Ktoś, coś zauważył, jakieś braki w inwentarzu i wszystkich aresztowali.
Siedziała w celi zbiorowej: na środku kibel... 

Pół dnia się męczyła, nim się zdecydowała użyć...
Wspominała to jako jedno z najgorszych upokorzeń, jakie ją spotkały w życiu. 

Po paru dniach coś się "wyjasniło": niby ktoś coś znalazł, więc może nie tak źle - i wszystkich wypuścili...

Druga historia, zdarzyła się wcześniej, za pierwszych Sowietów. To była wyprawa z kolezanką na wieś, za żywnoscią - wymiana guzików, ubrań, nici na cokolwiek do jedzenia.
Wieś pod Lwowem, ukraińska.
Mama zauważyła, że jakiś Ukrainiec przygląda się im i idzie za nimi - w ręku miał sekator.
Wystraszyły się i zaczęły kłusem biec przez wieś.
Wpadły do jakiegoś domu, po drabinie na strych i schowały się za kominem.
Po chwili, slyszą kroki - to on wchodzi po drabinie.
Stanął u góry, popatrzał ... i po chwili zszedł. Nie zauważył.
Przeczekały do wieczora, a potem wiały, że hej. 

Mama nie dała się namowić przez następne 3 miesiące, na żadne handle z Ukraińcami...
Ale w końcu ją namówili: trzeba było jeść... 

Po dyskusjach, mama oceniła, że ta druga historia była straszniejsza, i to ją opisałem w moim wypracowaniu.

Następnego dnia w szkole, pani nauczycielka poprosiła 3 chłopców do odczytania zadania.
Dopiero po latach zorientowałem się, jakie były kryteria wyboru. 

Ja - rodzina ze Lwowa,
Marcin - rodzina z Warszawy,
Piotrek - rodzina ze Śląska. 

Moją historię już znacie.

Marcin miał historię przypominajacą tę, ktorą Trump parę lat temu zawarł w swoim przemówieniu w Warszawie: o przekraczaniu ulicy pod ostrzałem przez jego mamę, sanitariuszkę w Powstaniu Warszawskim.
Piękna historia - zazdrość mieć taką mamę, z taką historią.
Jak słyszalem przemowienie Trumpa, pare lat temu w Warszawie, to zastanawiałem się, czy to aby nie ta sama historia.
... a moja Mama wymieniała guziki. Było mi trochę wstyd, że tak mało krwi przelała moja rodzina...... 

Ale przebił nas Piotrek.
Jego ojciec służył na krążowniku, który został storpedowany na Morzu Połnocnym i zatonąl.
Jego ojciec był 8 godzin w wodzie, zanim przypłynął angielski niszczyciel i wyciągnął go z wody.
To był najstraszniejszy dzień jego ojca w czasie wojny. 

...A moja Mama - guziki ...

Dopiero po latach zacząłem rozumieć tę całą sytuację.
Nauczycielka świadomie wybrała uczniów z różnych rejonów, aby pokazać różnice.
No i pięknie. 

Mineło jeszcze więcej lat i wtedy zrozumiałem jeszcze coś...
Ojciec Piotrka, był na krążowniku, wyjęty z wody przez Anglików, ale on słuzyl na niemieckim krążowniku!
Tak napisał, że nikt sie nawet nie zapytał jakiego koloru byla flaga na tym krążowniku, a on to pominał.
Przyznaję - dobrze napisał - dziś byśmy powiedzieli: "bezbolesnie nam wcisnał. 
Rok, czy dwa lata pozniej wyjechał z rodzicami do Niemiec.

Historia jak historia.

Nasze miasto było średnie, nieatrakcyjne dla Żydów, więc nie mieliśmy historii żydowskich ani utrwalaczy władzy.

A moja mama była członkiem wywiadu AK i wolała zamilczeć o tym.
Dzis pewnie dostałaby ordery...
A ja wtedy nawet nie umialem tego docenić.
Nie wiem, czy się ciągle bała, czy po prostu tak z przyzwyczjenia wolala nie wspominac, aby za dużo nie mówic - dobrze pamietala, że wielu kolegów, znajomych zostało wyaresztowanych.

Pytanie: co my dzieci, bysmy powiedzieli wtedy, jak się zachowali, gdybysmy wiedzieli, że to byl naprawde niemiecki okret.
Ja nie wiem...


p.s.

1. Z jednym kolegą, Marcinem - od Powstania - udalo mi sie skontaktowac i skonsultowac. Niewiele pamietał.

2. Drugiego Piotrka, szukałem na internecie, po świecie, ale nie znalazłem. Mam nadzieje, że nie wydumalem sobie tej historii.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale