93 obserwujących
650 notek
966k odsłon
  5765   7

Naród ukraiński – fikcja czy fakt?

Naród jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą. Bogaty każdym.
Jan Paweł II
image

W głośnym artykule popełnionym osobiście przez władcę Chanatu Moskiewskiego w roku ubiegłym, znalazł się taki passus: „Brak historycznych podstaw do mówienia o odrębnym narodzie ukraińskim przed epoką sowiecką.” Bęc! Trudno podejrzewać W. Putina o pisanie sztandarowych propagitek pod wpływem (czego?), ale inne wytłumaczenie wydaje się mocno niepewnym. Czemu? Ano choćby z tego powodu, że w tym samym artykule autor potwierdza istnienie takiej wspólnoty już przed epoką sowiecką, a niecały rok później gratuluje narodowi ukraińskiemu współuczestnictwa w tzw. Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Można napinać się i kombinować, aby zrozumieć pokręcony proces myślowy Putina, lecz - chyba - nigdy nie da się go pojąć bez dopingu w postaci połówki okowitki. Gdy już ten szlachetny trunek napełni żołądek i żyły, a odpowiednie cząstki zaczną atakować mózg, dopiero wtedy nastąpi olśnienie. Najkrócej da się je spuentować tak: naród ukraiński to „zwierzę” biegające po lasach od dawna, ale zostało udomowione dopiero przez ZSRR, które tak czy owak przynależało i przynależy do wielkiej rodziny rosyjskiej składającej się z Rosjan (stricte!), Białorusinów oraz właśnie Ukraińców. Taki „trójjedyny” megaetnos. Ile w tym prawdy? Zacznijmy od początku…

Ukraińcy niewątpliwie stanowią cząstkę wspólnoty słowiańskiej. Przede wszystkim ze względu na język. Tak już bowiem jest, że świat nauki przyporządkowuje dany etnos do konkretnej rodziny ze względu na mowę. To bardzo dyskusyjna metoda, ale trudno. Przyjmijmy takie rozwiązanie za mądrzejszymi. Skoro tak, to warto pamiętać, iż prapoczątki Słowian nikną w pomroce dziejów. Wiemy o ich pradziejach, pochodzeniu i wielu innych pierwotnie specyficznych cechach znacznie mniej niż o Latynach, Grekach, Germanach, Celtach… W każdy razie tzw. notoryczni Słowianie pojawiają się na arenie dziejów w VI stuleciu. I co ciekawe, właśnie na obszarach ograniczonych dziś przed wszystkim granicami państwa ukraińskiego. W owym czasie współpracując z różnorodnymi (głównie koczowniczymi) plemionami rozlewają się z ziem Podnieprza po sporej części centralnej i wschodniej Europy. Docierają do wysp greckich, do Azji Mniejszej, nad jezioro Onega, do Italii, nad Men, Łabę  i Radęcę, a nawet na należące dziś do Danii wyspy. Na swej drodze likwidują, wypierają i asymilują różnojęzyczne ludy. Na zachodzie Germanów i niewielkie grupy sarmackie. Na południu społeczności postrzymskie, resztki Traków, Ilirów, Getów, nieco Greków. Natomiast na wschodzie wchłaniają przede wszystkim plemiona tureckie, sarmackie, fińskie, bałtyjskie, mongolskie… W ten oto sposób powoli tworzy się podział na Słowian wschodnich, południowych i zachodnich. Proces zróżnicowania wzmacniają impulsy płynące z określonych ośrodków – jak Bizancjum czy Rzym, jak również oddziaływania Kościołów. Jednak aż po XII stulecie podział ten jest mgławicowy, niewyraźny, niejednoznaczny. Wystarczy wspomnieć, iż jeszcze w X czy XI w. Słowianin żyjący w Wagrii (dzisiejsze północne Niemcy) mógł w miarę swobodnie porozumieć się ze Słowianinem mieszkającym na tzw. Górnych Węgrzech, czyli dzisiejszej Słowacji, a Pomorzanin spod Kołobrzegu musiałby tylko nieco się wysilić by pojąć co mówi do niego kupiec z Nowogrodu Wielkiego. Było rodzinnie, na ogół przyjemnie, towarzysko. Z grubsza – oczywiście.

Odnośnie naszego „podmiotu lirycznego” trzeba wspomnieć, iż tzw. Słowiańszczyzna wschodnia najpewniej nie obejmowała znacznej części ziem stanowiących dzisiejszą Haliczynę, tj. zachodnią Ukrainę. Istnieje mnóstwo przesłanek (wzmacnianych przede wszystkim badaniami językoznawców) mówiących o tym, że współczesna Ziemia Przemyska, Lwowska, Włodzimierska a więc historyczna Ruś Czerwona, była zamieszkiwana przez ludność, której pod względem językowym i kulturowym jeszcze w IX i X stuleciu było bliżej do mieszkańców Małopolski i Lubelszczyzny niż do ludzi żyjących nad średnim Dnieprem. Takie przypuszczenia oparte są o badania onomastyczne, archeologiczne, jak również o pewne wzmianki zawarte w źródłach pisanych. Tak np. wśród możnowładców wymienionych w jednym z traktatów zawartych przez Rusów z Bizancjum w pierwszej połowie X stulecia, wśród wojaków o imionach  typowo skandynawskich i (wschodnio)słowiańskich pojawia się osobistość nosząca miano: Włodzisław. Być może był to jakiś przywódca z obecnego pogranicza polsko-ukraińskiego pozostający w orbicie wpływów Kijowa. Jeśli tak było w rzeczywistości, to uzasadnionym wydaje się przypuszczenie, że dopiero w ciągu następnych dwóch, trzech wieków ziemie „Małopolski wschodniej” stały się ruskimi. Olbrzymi wpływ na taki rozwój wypadków – prócz państwa Rusów - miała przede wszystkim cerkiew. Ale to nie wszystko!

Lubię to! Skomentuj168 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura