Gorące tematy:

63 obserwujących
328 notek
615k odsłon
3271 odsłon

Czy Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki? - wywiad z były

Wykop Skomentuj6

W roku 1996 ukazał się w „Rzeczpospolitej" wywiad z byłym premierem Izraela Icchakiem Szamirem. Szamir znany jest w Polsce przede wszystkim z antypolonizmu i haniebnego twierdzenia, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

Icchak Jaziernicki vel Szamir urodził się na wschodnich terenach IIRP i w roku 1935 wyemigrował do Palestyny. Wywiad zatytułowany „Nie oskarżałem całego narodu" przeprowadził Aleksander Klugman, polski Żyd od roku 1957 mieszkający w Izraelu. Klugman jest autorem wielu książek, słowników języka hebrajskiego, pracował w polskojęzycznej prasie w Izraelu, w latach 1991-97 był korespondentem „Rzeczpospolitej". Wywiad został zaczerpnięty z książki „Żyd - co to znaczy" A. Klugmana wydanej w Polsce w roku 2003. Można więc uznać, że wywiad ten jest rozmową dwóch polskich Żydów - Izraelczyków, reprezentujących żydowski punkt widzenia, jednakże na użytek polskiego czytelnika.

Szamir w wywiadzie bagatelizuje swoją wypowiedź o „wysysanym antysemityzmie", odżegnuje się też od uogólnień, od obarczania Polaków „kolektywną winą". Jednocześnie twierdzi, że antysemityzm był głęboko zakorzeniony, podsycany przez endecję i Kościół. Przytacza też tragiczne losy swojej rodziny, która pozostała na Kresach. Szamir oskarża miejscowych o zamordowanie ojca, a leśniczego o zamordowanie rodziny siostry. Wypada co prawda zapytać skąd pochodzi wiedza Szamira, skoro wszyscy członkowie rodziny zginęli, a sam Szamir był wówczas w Palestynie. Jaka jednak nie byłaby prawda, tu zapewne należy szukać przyczyn postawy Szamira względem Polaków.

 


[Pytanie:] W Polsce trwa bezustanna i nieraz bardzo ostra polemika między zwolennikami antysemityzmu, krytykującymi każdą próbę rewizji nieraz niezbyt chlubnych tradycji pod tym względem i zerwania z nimi, a przedstawicielami światłej części społeczeństwa polskiego i jego elit, którzy uważają wyrzeczenie się wszelkich skłonności do ksenofobii i nienawiści na ile etnicznym czy narodowym, jako warunek wejścia do rodziny postępowych narodów świata. W tej dyskusji niejednokrotnie wspominane jest nazwisko Pana, który właściwie pośrednio usprawiedliwił głosicieli haseł antysemickich oraz zwolenników uprzedzeń rasowych wśród Polaków. Oświadczył Pan w swoim czasie, że „Polacy wysysają antysemityzm wraz z mlekiem matki", a to oznacza, że właściwie uprzedzenia rasowe są jak gdyby „wrodzoną cechą" Polaków, czyli nic przeciwko temu uczynić nie można i nie należy. Ponadto słowa te uznane zostały przez wielu głosicieli haseł antysemickich jako potwierdzenie słuszności ich stanowiska: „widzicie, oni nas także nienawidzą i potępiają w czambuł, więc dlaczego nie mamy im odpłacać pięknym za nadobne?"
W świetle tego wszystkiego, jak Pan ocenia dziś, z perspektywy czasu, swoje oświadczenie o antysemityzmie Polaków wysysanym wraz z mlekiem matki i czy podtrzymuje je Pan?

[Icchak Szamir] Przede wszystkim dla ścisłości: nigdy takiego „oświadczenia" nie składałem. Przed kilku laty udzieliłem wywiadu dziennikarzowi z „Jerusalem Post" na aktualne wtedy problemy polityczne, przed jakimi stał Izrael. Już po wywiadzie, niemal już „przy drzwiach" rozmowa zeszła na jakiś antysemicki incydent, jaki miał miejsce w Polsce i wtedy rzuciłem jak gdyby mimochodem słowa, że trudno jest zrozumieć pobudki antysemitów w Polsce, bo przecież tam już nie ma prawie Żydów, ale oni chyba „wyssali to z mlekiem matki". Po opublikowaniu tych słów, w oderwaniu od ich kontekstu, nie uważałem za konieczne ich prostowanie, bo każdy rozsądny człowiek powinien rozumieć, że słów tych nie należy odczytywać dosłownie, [...] Słowa te były przenośnią, która miała wyrazić myśl, że uczucia czy poglądy antysemickie, podobnie jak wiele innych zarówno pozytywnych, jak i negatywnych uczuć i poglądów, człowiek wynosi z rodzicielskiego domu. Chciałbym w związku z tym przytoczyć dzieje moich najbliższych z okresu hitlerowskiej okupacji Polski. Ojciec mój był przewodniczącym gminy żydowskiej w miasteczku Różany w okolicach Słonima i Wołkowyska, dziś na terenie Białorusi. Gdy hitlerowcy załadowali już wszystkich Żydów dla wysyłki do obozu śmierci, ojcu udało się zbiec. Uciekł do rodzinnej wioski położonej kilkanaście kilometrów od Wołkowyska i odszukał swoich szkolnych kolegów, których prosił o pomoc w ukryciu się. Koledzy ci byli z nim bardzo zaprzyjaźnieni i pamiętam, że jako dziecko siedziałem im na kolanach i ramionach. Ale gdy ojciec prosił ich o pomoc, nie tylko mu odmówili - to można by jeszcze wytłumaczyć strachem przed represjami ze strony Niemców - ale po prostu go zabili. Podobny los spotkał moją siostrę i całą jej rodzinę. Mąż jej miał koncesję na produkcję terpentyny z żywicy zbieranej w lasach państwowych na Polesiu. Podczas okupacji przygotował on, razem z leśniczym odpowiedzialnym za te lasy, wielki bunkier, w którym ukryje się z całą rodziną, gdy zajdzie taka konieczność. Gdy Niemcy zaczęli wysyłać ludność żydowską z gett do obozów śmierci, szwagier - w porozumieniu z leśniczym - przywiózł całą rodzinę, żonę i kilkoro dzieci, do przygotowanego zawczasu i dobrze zaopatrzonego w żywność bunkra. Przy wejściu do bunkra czekał na nich leśniczy, który z zimną krwią wymordował całą rodzinę łącznie z dziećmi.
I na tle tych wydarzeń, które nie były bynajmniej odosobnione na terenie okupowanej Polski w tamtych latach, zadawałem sobie i nadal zadaję pytanie: „Go to byli za ludzie? Skąd u nich tyle zezwierzęcenia i nienawiści?" I w tym kontekście wydaje mi się, że niemały wpływ na ukształtowanie się świadomości, która ich nieludzkie i zbrodnicze postępowanie akceptowała i umożliwiała, miał bagaż idei i pojęć, którymi nasiąkali od najwcześniejszego dzieciństwa, [...]. Faktem jest, że antysemityzm to zjawisko, które „przechodziło z pokolenia na pokolenie". W Polsce antysemicka tradycja była mocno zakorzeniona w wielu warstwach narodu, przy czym była podtrzymywana i podsycana przez różne polityczne i duchowe środowiska, jak endecja czy Kościół katolicki. W tym bagażu pojęć i świadomości, przejętej przez znaczną część społeczeństwa polskiego, istnieją też poglądy antysemickie i uczucia nie chęci wobec Żydów. Inaczej zupełnie niezrozumiałe jest zjawisko „antysemityzmu bez Żydów" i nie sposób zrozumieć, dlaczego Polak, który nigdy w życiu nie widział na oczy Żyda, nigdy z nim nie rozmawiał i nie wysłuchał jego poglądów i pojęć o świecie, odczuwa i demonstruje swoją nienawiść czy niechęć wobec niego.
W ogóle w odniesieniu do oceny postępowania narodu bardzo niebezpieczne są i niesłuszne wszelkie uogólnienia. Bo obok elementów, które podsycały nienawiść do Żydów, była w narodzie polskim światła część, która się temu sprzeciwiała i odcinała się od antysemickiej ksenofobii. W swych młodzieńczych latach, gdy zdawałem maturę w gimnazjum hebrajskim w Białymstoku, moją ulubioną lekturą był doskonały tygodnik „Wiadomości Literackie", który prowadził zdecydowaną walkę z obskurantyzmem i ksenofobią. Dlatego w żadnym wypadku nie uważam się za człowieka głoszącego, iż cały naród polski dotknięty jest antysemityzmem. Zresztą, antysemityzm jest plagą niemal ogólnoświatową i Polska nie należy do państw szczególnie tą plagą dotkniętych. W tym sensie przypisywane mi słowa o „wysysaniu przez Polaków antysemityzmu z mlekiem matki" odbiegają całkowicie od mojego poglądu na tę sprawę. Jeśli tymi słowami poczuli się dotknięci antysemici w Polsce, nie zamierzam ich przepraszać, ale jeśli Polak wolny od wszelkich uczuć ksenofobii czuł się moimi słowami obrażony, bardzo mi jest z tego powodu przykro, gdyż nie zamierzałem rzucać oskarżenia pod adresem całego narodu, bo sam jestem synem narodu, który z powodu takich oskarżeń wiele w swojej historii wycierpiał. Moje słowa nie miały także w żadnym wypadku charakteru „kolektywnego oskarżenia narodu polskiego", bo tak nie uważam i nie miałem takiego zamiaru.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale