Prokurator dopuścił się czynu 10 lat temu, w okresie od 28 sierpnia do 3 września 2015 r. Po tym, jak w 2016 r. dowiedział się, że za ten hejt jest ścigany, postanowił przepisać umowę na internet na żonę. Wskazał ją do przesłuchania dopiero wtedy, gdy upłynął okres, w którym mogła ponieść odpowiedzialność karną (3 lata od czynu – art. 212 k.k.).
W międzyczasie, od 8 maja 2019 r., będąc zawieszonym i niepracującym, pobierał wynagrodzenie, z którego utrzymywał również niepracującą żonę. W ten sposób przygotował się do pobierania pieniędzy podatników bez świadczenia pracy. Ostatecznie pobrał 1 mln zł brutto za „nicnierobienie” – a sprawa dotyczyła pomówienia.
W załączeniu do notki (poniżej) pismo (4 stronyi załączniki), na które mimo upływu 30 dni prokurator Jerzy Wolicki-Wolszleger nadal nie udzielił odpowiedzi.
Jak pracuje Marcin M. po "nicnierobieniu" przez ponad 6 lat
W prokuraturze, w miejscu pracy, w dniu 29 sierpnia 2025 r. okazało się, że Marcina M. nie było – dopiero później „ujawniono”, że przebywa na urlopie. Widać, że po sześciu latach nieprzerwanej nieobecności w pracy nagromadził „doświadczenie” i ponad 1 mln zł pobranych z budżetu (brutto) za nicnierobienie, korzystając z mechanizmów, które według niego były legalne, choć w praktyce były wątpliwe.
Teraz odpoczywa… za pieniądze podatników, jakby był zapracowanym prokuratorem. Zapewne liczy też na dalsze profity – dodatkowe 15% potrąconego wynagrodzenia wraz z odsetkami, na podstawie art. 152 ustawy o prokuraturze, dzięki rozwiązaniom wprowadzonym przez ustawodawców faworyzujących prokuratorów.
Gdzie ustanowiono immunitet prokuratorom?
W ustawie art.135 Prawo o prokuraturze. Wielu nie wie że nie ma go w Konstytucji RP. Zatem dlaczego ma być bezkarny? Za ochronę posłów co tworzą takie przywileje?









Komentarze
Pokaż komentarze (2)