5.12.2011
Michał Ziemowit Buśko
Wraz z amerykańskim wycofaniem z Iraku narastają obawy o regionalne bezpieczeństwo. Wielowymiarowy konflikt interesów grozi ryzykiem wojny domowej, która może szybko stać się wstępem do rozpadu kraju. Wątłe porozumienie, będące dotychczas podstawą dla nadzorowanej przez Amerykanów kooperacji, coraz częściej jawi się jako potencjalna przyczyna eskalacji. Szerokie antagonizmy, obejmujące przenikające się płaszczyzny etniczne i religijne będą wymagać wyjątkowo skutecznej współpracy, której kluczowym elementem pozostanie kooperacja kurdyjsko – arabska. Kurdowie, dla których upadek reżimu Saddama Husajna stał się szansą na etniczną emancypację, staną w obliczu trudnej konieczności ograniczenia swych separatystycznych dążeń. Przyszłość irackiej federacji będzie zależeć od gotowości Kurdów do opowiedzenia się po stronie państwowej spójności. Jednocześnie, szansę przetrwania pieczołowicie wypracowywanej autonomii będą zależne od perspektywy przetrwania federacyjnego państwa.
PREZENTOWANY FRAGMENT POCHODZI Z TEKSY W CAŁOSCI OPUBLIKOWANEGO NA:
Rząd kurdyjskiego regionu autonomicznego w Erbilu ma podstawy ku temu by postrzegać amerykańskie wycofanie przez pryzmat zagrożenia potencjalnym wewnętrznym konfliktem, który może pogrzebać ich uprzywilejowaną pozycję.
Najważniejszą obawą jest strach przed wewnątrz-arabską, szyicko–sunnicką agresją. Sami Kudowie mimo, że nie są stroną w konflikcie (choć w przytłaczającej większości są sunnitami) boją się, że w wypadku odnowienia przemocy w innych rejonach kraju, ucierpią rykoszetem, który może podminować pieczołowicie wypracowywaną autonomię.
Kurdowie zdają sobie sprawę, że są nacją, która skorzystała z amerykańskiej obecności najbardziej. Obalenie reżimu Husajna przyniosło gospodarcze ożywienie i umiejętnie wykorzystaną przez kurdyjski nacjonalizm polityczną koniunkturę. Dodatkowo, w porównaniu do reszty kraju, kurdyjski region autonomiczny pozostał relatywnie spokojny – był obszarem, który uniknął losu prowincji o większości arabskiej, gdzie codziennością stała się krwawa wyznaniowa wojna.
Kurdystan nie jest jednak immunowany - ani na działalność zewnętrznych sunnickich i szyickich bojówek, ani na wewnętrzny radykalizm, który może eskalować w reakcji na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa w ogóle. Z perspektywy kurdyjskiej zatem, każdy przejaw destabilizacji jest zagrożeniem dla wypracowanej pod okiem Amerykanów gospodarczej prosperity i politycznej suwerenności.
Z punktu widzenia Kurdów brak amerykańskich wojsk oznaczać będzie zatem nie tylko zagrożenie eskalacji sunnicko-szyickiej ale niebezpieczeństwo utraty wypracowanej w ramach federacyjnego państwa autonomii. Obydwa procesy są od siebie uzależnione - osłabienie władzy centralnej, które może stać się konsekwencją konfliktu wyznaniowego będzie zapewne oznaczać rozpad federacji. W konsekwencji zaś, demontaż dotychczas wypracowanej autonomii. Biorąc pod uwagę fakt, że żadna inna poza federacyjną forma irackiej państwowości, ani żadna inna poza autonomiczną forma kurdyjskiej suwerenności nie jest aktualnie alternatywą realną, jedyną szansą na zachowanie kurdyjskiej niezależności jest współpraca w ramach federacji, która powinna być zorientowana na wzmocnienie autorytetu władzy centralnej. Jednocześnie jednak owa współpraca wymagać będzie kurdyjskiej elastyczności ukierunkowanej na ograniczenie roszczeń własnego separatyzmu. Zadanie nie będzie łatwe, współpraca pomiędzy Bagdadem a kurdyjskim rządem regionalnym z Erbilu może bowiem być zdeterminowana szeregiem problemów, które dotychczas, mimo że zasadnicze, były skutecznie wyciszane autorytetem Amerykanów. Potencjalny konflikt może objawić się przede wszystkim w obszarze dystrybucji dochodów płynących z eksploatacji ropy oraz kontroli terytoriów spornych...
CZYTAJ DALEJ NA:
http://www.bliskiwschod.pl/1323944593,0,zagrozona-autonomia-irackiego-kurdystanu


Komentarze
Pokaż komentarze