Bardzo sobie szanuję salon24 i byty salonopochodne. Dzięki tej przestrzeni swobodnej wymiany myśli wiele się nauczyłem i wiele sie dowiedziałem. Nauczyłem się zwracać uwagę na informacje pozornie nieistotne, oddzielać informacje ważne od tych które mają je "przykryć", nauczyłem się oddzielać dyskusję od pyskówki. No i co anjważniejsze znalazłem odbiorców dla swoich rysunków:)
Są jednak rzeczy które mnie w tej przestrzeni drażnią. Nie do końca np. pogodziłem się jezscze z formą nowego salonu. I nie chodzi mi tutaj o jego wydaje mi się nadmierną w porównaniu ze starym złożoność ale o nowy układ sił na jego ubitym gruncie. W starym salonie "prości" niebiescy blogerzy wydawało się, że mają równe szanse stając w szranki o prymat na SG z "czerwoną arystokracją". Dziś odnoszę wrażenie, że "niebo" u szczytu SG jednak promuje przede wszystkim "czerwona arystokrację". Długo nie zdradzalem sie z tą obserwacją przede wszystkim dlatego, że bałem sie posądzenia o osobisty uraz na tym punkcie:) Uznaję możliwość, że wyjałowiony wielomiesięczną pisaniną obniżyłem loty ale czy obniżyliśmy wszyscy?
Rzeczą jednak która drażni mnie o wiele bardziej są parablogi w typie bloga Ryszarda Czarneckiego (pośród wielu innych oczywiście), który wykorzystując chwalebną formułę bloga politycznego w gruncie rzeczy nie tworzy żadnej nowej przestrzeni wymiany poglądów a jedynie wrzuca materiał do dalszej obróbki przez różnego rodzaju onety.
Koledzy blogerzy, nie powinniśmy w podobnym procederze uczestniczyć. Nie dajmy się wykorzystywać podobnym hochsztaplerom, ktorzy przy naszej i salonu pomocy spłacają swoje polityczne zobowiązania.

Inne tematy w dziale Polityka