Wyraźnie na dziś widać że lepiej być w strefie euro niż być wrzucanym do jednego koszyka z Rosją, Ukraina i Węgrami.
Są tacy którzy twierdzą, że rząd Jarosława Kaczyńskiego nie mógł wszcząć odpowiedniej procedury z powodów obiektywnych. Być może. Mnie się jednak wydaje, że przynajmniej nie tylko. Poniższe cytaty dowodzą, że nie jestem w tym przekonaniu osamotniony.
www.gazeta.pl
"... W Europie Środkowej powstaje nowa linia podziału, która tym razem nie ma charakteru ideologicznego, tylko gospodarczy: dzieli państwa na te, które mają już euro i które jeszcze nie - pisze w środę "New York Times"...."
"...Jak podkreśla "NYT", Polska straciła okazję szybkiego przygotowania się do przyjęcia euro zaraz po przystąpieniu do UE. "Ówczesny nacjonalistyczno-konserwatywny rząd, kierowany przez Lecha (powinno być Jarosława - PAP) Kaczyńskiego, był bardzo sceptyczny wobec euro i nie chciał rezygnować ze złotówki" - czytamy. Wyznaczona przez obecnego premiera Donalda Tuska data 2012 roku jest natomiast niepewna z powodu obecnych wstrząsów gospodarczych..."


Inne tematy w dziale Polityka