Lubicie foie gras? (ładnie brzmi prawda? aż ślinka cieknie) W Polsce chyba cześciej nazywa się go pasztetem strasburskim czyli pasztetem ze stłuszczonych gęsich wątróbek. Sam nigdy nie próbowałem ale z pewnoscia palce lizać.
A wiecie jak się robi stłuszczone wątróbki? Bierze się geś i się ją karmi. Karmi się wpychając jej rurę do gardła i tłocząc przez nią żarcie. Zapewniam Was, że jeżeli cieknie jej w tym czasie ślina to bynajmniej nie dlatego, że jej smakuje. Takie karmienie trwa około miesiąca. Po tym miesiącu wątroba gęsi wypełnia jej prawie całą jame brzuszną.Wtedy sie ją dla jej wątroby zabija. Ten miesiąc jest dla niej miesiącem nieopisanego cierpienia.
Nie jestem wegetarianinem. Nie potrafię żyć bez mięsa. Jednak nie uważam żeby wyjadanie żywym małpom mózgu lub tuczenie gęsi na foie gras prowadziło do wystarczająco niesamowitych doznań smakowych żeby taki proceder usprawiedliwić. W Polsce takiego tuczu zakazano zdaje się w 1997 roku. Przy okazji, żeby gdzie indziej podobnego nie wspierać zakazano importu. Nasze ministerstwo rolnictwa właśnie pracuje nad zniesieniem zakazu.
Są różne konsekwencje obecności partii agrarnej u władzy, np. to, że nie będzie reformy KRUS a rolnicy nie będą płacili takich jak ja podatków. Jednak ta konkretna konsekwencja wydaje mi się wyjątkowym bladztwem.
Smacznego



Komentarze
Pokaż komentarze (30)