Trudno nie pałać sympatią do nieco nadpobudliwej ale zawsze uśmiechniętej byłej Pani Minister. Szkoda że w wyniku konfliktu w PO sensem jej politycznej działalności w duzym stopniu stało sie podgryzanie na zlecenie nowego patrona przeciwników politycznych. Ciągle wydaje mi się że to nieco uwłacza jej potencjałowi.
W toczącej się, pierwszej od dłuzszego czasu sensownej, dyskusji na temat wprowadzenia euro padł zarzut przespania przez rząd PiS dobrego okresu na jego wprowadznie. O dziwo odpowiedzią nań nie jest hasło "nie wprowadziliśmy bo euro jest złe i jak pisze Wóbel ma pchły" ale "nie rozpoczęliśmy procedury wprowadzania bo nie mogliśmy ze względu na procedurę nadmiernego deficytu". Do kolejnego wyartykułowania tej tezy Jarosław wydelegował tym razem Zytę.
I czy się ją kocha czy nie to właściwej odpowiedzi na owo tłumaczenie udziela gazeta.pl (wiem, wiem, zostałem zahipnotyzowany:))
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,6368395,Gilowska_sie_myli___nadmierny_deficyt__nie_ma_nic.html
Miłej lektury:)
W OBLICZU PRZEDSTAWIONYCH MI DOWODÓW ZMUSZONY JESTEM PRZYZNAĆ, ŻE WYGLĄDA NA TO ŻE PODDAŁEM SIĘ MANIPULACJI GAZETY.PL. WŁAŚNIE SIEDZĘ POD STOŁEM I SZCZEKAM :))) CO NIE ZMIENIA FAKTU, ŻE DEFICYT W CZASACH PROSPERITY PIS MÓGŁ OBNIZAĆ SZYBCIEJ A DO ERM II MOGLIŚMY WEJŚĆ NIEZALEŻNIE OD PROCEDURY NADMIERNEGO DEFICYTU


Inne tematy w dziale Polityka