Nikomu chyba nie trzeba naświetlać sprawy austriackiego bydlaka. Dzięki mediom znamy ją łącznie ze szczegółami których znać byśmy nie chcieli. Znamy łacznie z rozkładem pomieszczeń wieloletniego więzienia jego córki. Austriackie media mają co żreć jeszcze przez wiele miesięcy. A potem jeszcze koszulki, kubki, gadżety...
Cóż mają robić nasze rodzime media zazdrosne o niezasłużone szczęście kolegów zza granicy. Szukają rodzimych Fritzlów. I oto są, na Podlasiu, na Pomorzu, prawdziwy wysyp Fritzlów, proszę jacy wypasieni, gwałcili latami, więzili jak w Europie. A tu jaka wspaniała znieczulica sąsiedzka i jeszcze demoralizacja żon i matek. Mniam Mniam. I my się trochę pożywmy.
Dziś w Faktach dojadaliśmy już resztki potrawy. Oblizywaliśmy kości ofiar. Nawet niczym nie zasłoniętą twarz córki jednego z polskich Fritzlów. Nie wiem czy Wam smakowało ale Fakty wyraźnie się delektowały...


Inne tematy w dziale Polityka