Kiedy idę Krakowskim Przedmieściem chociaż nie jestem warszawiakiem czuję się dumny z mojej Stolicy
Idąc czuję pod stopami chrobot kości tych którzy byli tu przede mną wymieszany z gruzem zniszczonego miasta.
Miasta, które w odróżnieniu od wielu innych złozyło własne mury w ofierze
I tylko ten granit "made in china" mnie wnerwia
Czyże jednak jest jego "china" wobec tego co symbolizuje?

Inne tematy w dziale Polityka