Nie twierdzę, że za chwilę PiS przestanie istnieć. Jednak znaki erozji są nadto wyraźne. PiS choć silnie okopany na swoich skrajnych szansach powoli jednak traci urok niezwyciężonych Rycerzy Prawdy, która to tendecja pod obecnym przewodem raczej się nie zmieni. A zmiana przywództwa również nie gwarantuje powodzenia o tyle, że nie ma gwarancji czy PiS bez Jarosława wogóle byłoby w stanie samodzielnie żyć.
Czy to powód do radości dla partii rządzącej? Zapewne powód do satysfakcji. Biorąc jednak pod uwagę to, ze Platforma na dzień dzisiejszy jest ufundowana na słabym fundamencie niechęci do PiS nie cieszyłbym się zbyt długo.
Trzeba PO przyznać, że w kryzysie radzi sobie dobrze a minister Rostowski ma rację w dyskusji z przeróżnymi socjalistami postulującymi wydawanie pieniędzy których nie mamy. Jeżeli jeszcze do tego PO udowodni, że lepiej i szybciej wykorzystuje unijne fundusze już będzie nieźle. Jednak metoda rządzenia polegająca na rzucaniu chwytliwych hasełek a później udawaniu że się ich nie rzuciło za chwilę przestanie działać, autostrad nie ma jak nie było, o reformie emerytur nie bez powodu ucichło, reforma armii stoi pod znakiem zapytania a działania Pani Kopacz bardzij przypominaja taniec św. Wita niż pracę ministra.
Jeżeli Platforma nie zdąży nas przekonać do swojej promodernizacyjnej natury to się długo nie pocieszy. Howgh.

Inne tematy w dziale Polityka