Kłopoty oczywiście nie ograniczają się do wyrzucania niepokornych z mediów publicznych, o czym wspominał Tomasz Sakiewicz, który przypomniał znane czytelnikom kłopoty swojej redakcji z ABW i prokuraturą, przypadki rewizji, nękania czy nawet ingerowania w sprawy rodzinne i intymne.
Dziennikarze już od wielu miesięcy są sekowani z mediów publicznych, choć dopiero ostatnio proces ten przybrał na sile i zwolnienia zamieniły się w czystkę. Wcześniej działo się to na raty, teraz zaczęto się spieszyć. Jednak większość mediów i kolegów po fachu dzisiejszych gości nie dostrzega problemu, a nawet afirmuje ten stan rzeczy. Choć nazwisko szefowej SDP nie padło, została wspomniana niechlubna rola części działaczy tego stowarzyszenia, które gościło konferencję.
Oprócz wymienionych gości z sali głos zabrali Piotr Semka i Tomasz Terlikowski (mówiący o spychaniu wrażliwości katolickiej do getta)Jan Pietrzak (który rozbawił publiczność opowieścią, jak to został zwolniony z porannego wstawania przez szefa Polskiego Radia, Wincentego Pipkę), Teresa Bochwic i Łażący Łazarz, mocno krytykujący - poza tym chwalonego - Igora Janke.
Oczywiście nie ograniczono się do narzekania na los konkretnych dziennikarzy, zaznaczono, że opisywane przypadki są wierzchołkiem góry lodowej. Mówiono o degenerującym wpływie braku medialnej krytyki na władzę i o znaczeniu niezależnych mediów dla suwerenności państwa.
Rozmowa na tyle się przeciągnęła, że zabrakło w zasadzie czasu na pytania ze strony mediów. Jednak - co znaczące - takowych i tak nie było, oprócz pytania pani z TVP (jednak, jak zgaduję, będącej tam prywatnie), która spytała niewinnie, czy zgromadzeni nie myślą o telewizji internetowej, jako, że internet jest przyszłością... Okazało się, że są pewne plany w tym kierunku, niemniej zwrócono uwagę na to, że możliwość działania w innym, niż dotąd kierunku, nie usprawiedliwia usuwania z mediów publicznych reprezentantów poglądów, które bliskie są połowie Polaków. Zapowiedziano, że konferencja jest początkiem cyklu działań, mających na celu monitorowanie poziomu słowa w polskich mediach. Ma również postać księga, dokumentująca wszelkie przypadki jej naruszeń, zarówno te najbardziej widowiskowe, na poziomie ogólnopolskim, jak też lokalne.
Na koniec chciałbym wspomnieć o rekordowej frekwencji - chyba nigdy sala konferencyjna na Foksal nie była wypełniona tak szczelnie, aż do końca i nigdy więcej tyle osób - w tym ja - nie musiało spędzać całości czasu na stojąco.
PS. Mam nadzieję, ze w sieci pojawią się nagrania z tej konferencji. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, późnym wieczorem udostępnię to, co udało mi się zarejestrować na dyktafon.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)