Dzień dobry!
Usłyszałem ostatnio o inicjatywie nowej ustawy medialnej, inicjatywie, która pojawiła się na Kongresie Kultury Polskiej i za którą stoją ludzie z kulturą związani.
Nie znam szczegółów projektu, bo chyba nie jest jeszcze opublikowany, ale z tego co o nim słyszałem w radiu czy czytałem w gazetach - jest on bardzo ciekawy. Zawiera, jak zrozumiałem, dwie, bardzo ważne, regulacje: (i) uniezależnia zarządzanie publiczną TV i radiem od polityków i (ii) uniezależnia finansowanie TV i radia od polityków.
Jeżeli tylko te dwa punkty są w projekcie, to jest on ze wszech miar wart pełnego poparcia!
I tylko chciałbym zwrócić uwagę na pewien fakt, który zaobserwowałem, kiedy słuchałem różnych wypowiedzi, dotyczących tego projektu. Wyczułem taką jakąś niepewność w wypowiedziach naszych polityków, niepewność, jakie stanowisko powinni zająć w stosunku do tegoż projektu.
No bo, tak myślę, jeśli powiedzą, że są przeciw, to oznacza, że przyznają się do silnej potrzeby zachowania bezpośredniego wpływu na TV i radio i możliwości manipulowania nimi i wykorzystywania tych instytucji dla własnych, a nie społecznych, celów. A takiej otwartości to nasi politycy przecież unikają (patrz ukryta koalicja PiS/SLD obecnie w TV i radiu).
Ale jeśli poprą ten projekt, to odetną się od takich wpływów, utracą je. A niedługo wybory. I czuję, jak im serce krwawi, kiedy myślą o poparciu dla tej inicjatywy.
Dlatego jestem szalenie ciekawy, w trochę cyniczny sposób, przyznaję, jakie nasi politycy znajdą sposoby, aby projekt utrącić, jednocześnie popierając go oficjalnie. No bo chyba tylko takie wyjście będzie dla nich do zaakceptowania?
Bo nie mam, niestety, wątpliwości, że projekt, w takimi uregulowaniami, nie ma szans być zaakceptowanym przez nasz obecny parlament.
Oczywiście chciałbym się mylić, ale ...
Chociaż bardzo chciałbym się też przyłączyć do jakiejś akcji wspierającej ten pomysł, może zbierającej podpisy pod wnioskiem o skierowanie tego projektu do parlamentu?
Dziękuję,
rjl
91
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (3)