Przejrzałem komentarze i wpisy zamieszczone w tym miejscu ostatnio i uderzyło mnie jedno - praktycznie jednakowe zainteresowanie i komentowanie zarówno wystąpienia 'naszego' 'prezydenta' jak też wydażeń w Tybecie.
I jest to dla mnie fakt bardzo zasmucający, żeby nie użyć słowa - żenujący. Bo oznacza, że stawiamy na równi błazenadę i żałosną małość pana K. plus jego pseudo pomagierów z tragedią Narodu, walczącego od ponad 30 już lat o przetrwanie pod okupacją jednego z najbardziej skutecznych reżimów na świecie.
Może czasem warto po prostu odwrócić się ze wstydem od pewnych wystąpień i je zignorować. Może wręcz wyrazić tym swoją dla nich całkowitą dezaprobatę czy pogardę?! (bo chyba nie ma wątpliwości, że jedynie na to zasługują). Bo jak się o takich błazeństwach mówi, to takie osoby myślą, że ich się słucha i dalej robią swoje. A one, jak pan K., powinny być przynajmniej ignorowane (w możliwie maksymalnym stopniu).
Dziękuję.
rjl


Komentarze
Pokaż komentarze